FIRE POV
-Nie kłam, Jason.
Przejechałam palcami wzdłuż jego szczęki, serce zacisnęło mi się boleśnie, widząc ból w jego błyszczących, miodowych tęczówkach.
-Jestem po prostu zmęczony.-Jason wymamrotał, odwracając wzrok do okna, gdzie na niebie widniał srebrny księżyc. -Nie mogę spać.
-Dlaczego?-podniosłam rękę, układając ją na jego brzuchu-Kochanie, wiem, że coś jest nie tak.
-Mówiłem Ci, że to nic. Po prostu odpuść.-mruknął, uwalniając mnie w pasie i odwrócił się.
-Jestem Twoją dziewczyną, prawda? Możesz mi wszystko powiedzieć. Chyba, że mi nie ufasz?-usiadłam, kładąc dłoń na jego umięśnione ramię.
Zaciskając szczękę, odwrócił się.-Po prostu idź spać.
-Nie mogę zasnąć, wiedząc, że coś jest nie tak, Jason.-zmarszczyłam brwi, przejeżdżając dłonią w dół jego klatki piersiowej, a jego ciało rozluźniło się na mój dotyk.
-Nie odpuścisz, prawda?-prychnął, łapiąc mnie za rękę.
Pokręciłam głową-Powiedz.-splątałam swoje palce z jego.
Pocałował mnie lekko mówiąc -Myślałem tylko o... Brooke.
-Oh.-mój głos był ledwie słyszalny, gdy poczułam uścisk w moim sercu.
Mój wzrok spadł na kolana, gdy Jason chwycił moją brodę, tak abym na niego spojrzała, przechyliłam głowę.-Nie chcę Cię stracić, jak straciłem ją, Fi.-pociągnął moją rękę, ciagnąc mnie w dół tak, że czubki naszych nosów się stykały, jego smukłe palce przeczesywały moje włosy.-Nawet nie mogę wytrzymać myśli, widząc Cię martwą i zimną w ten sposób.
-Jase, tak się nie stanie.-oparłam czoło o jego.-Przejdziemy przez to wszystko razem.
-Nie zasługujesz na życie w ten sposób.-Jason szepnął, poczucie winy było słyszalne gdy mówił swoim zachrypniętym głosem-Zasługujesz na o wiele więcej.
-Ty też nie zasługujesz na życie w ten sposób-poczułam coś gwałtownego w mojej krwi*-Więc nie mów tak. Tak jest dobrze i jestem z Tobą. Tak długo jak jesteśmy razem, wszystkie złe rzeczy nie mają znaczenia. Nie obchodzi mnie, że moje życie jest w niebezpieczeństwie. Przejedziemy przez to razem, obiecałeś.
-Słyszałeś?-połknął gule w gardle.
Powoli skinął głową, chwytając moją dolna wargę miedzy swoje zęby. Jego ręce błądziły leniwie w dół mojego ciała, jego bursztynowe tęczówki studiowały moją twarz.
-Przestań.-oddychał głęboko, gdy jego usta pieściły moje czoło.
-Hm?-zanuciłam cicho, kiedy łagodnie całował mój nos, sprawiając, że zachichotałam.
-Jesteś taka piękna.-odnalazł moje wargi, przechwytując je w czysty pocałunek.
Zacisnęłam powieki, ponieważ delikatne mrowienie wywołao gęsią skórkę na mojej nagiej skórze. Każdy pocałunek był taki jak pierwszy. Pełny dziwnych, ale przyjemnych iskier. Odurzający, pobudzający jak narkotyk. Moje policzki płonęły, a rój motyli łaskotał mój żołądek.
Miękkie, pulchne usta Jasona opuściły moje, a jego ręce zjechały w dół mojego pasa, przewracając nas tak, że byłam pod nim, a jego ręce opierały się o po obydwóch stronach mojej głowy. Sięgając do jego brązowych włosów, pociągając go w dół, aby jego usta ponownie pocałowały moje. Temperatura w pomieszczeniu wzrosła, podkręcając ją każdym pocałunkiem. Przesunął swoim językiem po mojej dolnej wardze, przed otarciem się o moje otwarte usta, aby jego wilgotny język mógł się wślizgnąć do moich ust, rozpoczynając pojedynek z moim językiem.
Poczułam jak iskry zapaliły się we mnie po raz kolejny, gdy wyjął swój język, pieszcząc łagodnie moje wargi. Boże, kochałam jego pocałunki. Przesunęłam swoje dłonie do jego ramion, przed zejściem w dół na jego mięśni brzucha, przejeżdżając palcami między jego szczelinami na brzuchu, aż w końcu dotarłam do końca jego koszulki. Pociągnęłam za tkaninę, dając znać, że chcę ją zdjąć, chcąc poczuć jego ciepłą skórę. Przeniosłam materiał w górę, gdy jego ciało naprężyło się pod moim chłodnym dotykiem.
Z ostatnim dziobnięciem, odsunął się, powodując cichy jęk z moich ust, odchylił się do tyłu zrucając swoja koszulkę z uśmieszkiem. Naciskając ponownie na moje wargi, popchnęłam go, obkręcając nasze ciała tak, że siedziałam na nim okrakiem na jego pasie. Oblizał usta, gdy jego ciepłe ręce pieściły moje nagie uda, gdy ja prowadziłam dłonie wzdłuż jego tułowia. Docierając do klatki piersiowej, czułam szybkie bicie jego serca, z małym uśmieszkiem formującym się na mojej twarzy. Naparłam ustami na jego pulchne wargi, przekazując każdą miłość jaką czułam do niego.
Jason pochylił się do przodu, rozdzielając nasze wargi na moment, wstając tak, że siedziałam mu na kolanach. Jego ręce odnalazły moją talię, wkładając ręce pod moją koszulkę, pocierając moje plecy. Zarzuciłam ramiona wokół jego szyi, chwytając jego niechlujne kosmyki włosów po raz kolejny. Jego warknięcie zawibrowało na moich ustach, gdy chwycił moją dolną wargę, ssąc ją lekko, przyciągając mnie do siebie, czując jego wybrzuszenie, które rosło, szturchając moje krocze.
-Chcę Cię.-Jason mruczał naprzeciwko mojej skóry, zostawiając łagodne pocałunki ponad moją szczęką, pieszcząc lekkie siniaki, które pozostały.-Tak cholernie bardzo.
*******************************************************
NO NAME POV
-Zauważyłam.-krótki, lekki jak piórko śmiech rozległ się z ust Fire, następnie jęknęła w usta Jasona, gdy znalazł jej słaby punkt, przygryzając go.
Jego usta pieściły jej ciało w zaledwie kilka sekund, od razu zrzucając podkoszulek z jej ciała. Wrócił do jej szyi, kierując swoje ciepłe palce w kierunku zapięcia jej stanika, gdzie go odpiął. Czuł jej dreszcz pod jego dotykiem, kiedy zjechał w dół jej ramion, zatrzymując się na łokciach by złapać jej wargi w gorącym pocałunku. Rzucił daleko część jej garderoby, przed popchnięciem jej ciała z powrotem na materac, unosząc się nad jej niemal gołym ciałem.
Jego palce wsunęły się za pasek jej szortów, pociągając za pasek zsuwając je z niej, robiąc to samo w majtkami. Zachłannie wsunął język do jej buzi, gdy ona przymknęła oczy. Oparł dłonie na jej policzkach, dając jej łagodne pocałunki, a następnie powoli zjeżdżał w dół jej szczęki i szyi, jej ciche jęki i płytkie oddechy pieściły jego ucho. Szept jego nazwiska, powodował warknięcie z jego gardła.
-D-dotykaj mnie.-wyjąkała cicho między nierównymi oddechami, zatapiając palce w jego włosy.
-Gdzie?-mruknął na skórze jej szyi, pieszcząc ustami czerwony znak, które przed chwilą utworzył.
Fire zatopiła zęby w swoją dolną wargę, biorąc jego rękę, kierując jego dłoń w dół jej ciała. Chwiejny oddech uciekł z jej ust, kiedy lekko ją ścisnął. Uśmieszek pojawił się na jego ustach, ponieważ ręka Fire ciągnęła jego w dół jej brzucha aż do jej kobiecości, zostawiając płonące ślady pożądliwych płomieni. Ominął ten obszar, głaszcząc koniuszkami palca wewnętrzną stronę jej uda oraz skórę wokół jej centrum.
Błagalne skomlenie wydostało się z jej ust, z powodu tęsknoty za jego dotykiem.-Nie bądź z-złośliwy.
Z niskim śmiechem przycisnął czubek palca na jej wilgotnym miejscu, zdobywając od niej jęk, gdy pieścił ją delikatnie.-Jesteś tak cholernie mokra, kochanie.-przełknął gule w gardle, odnajdując jej wejście wsunął leniwie swój palec, obserwując jej reakcję, gdy odchyliła głowę do tyłu z przyjemności.-Podoba Ci się?
Fire skinęła głową, gdy fala przyjemności promieniowała przez jej płonące ciało, pot wytworzył się na jej skórze. Z powrotem odrzuciła głowę z przyjemności, gdy czuła jego poruszające się palce wewnątrz siebie. Zawijał palce, pochylając się tak aby zepchnąć ją na skraj. Chwyciła mocno prześcieradło, jej umysł tonął w morzu rozkoszy. Jej żołądek zacisnął się, łącznie z dziwnym uczuciem, które przepływało przez jej krew, próbując osiągnąć szczyt. Nagle Jason wyciągnął z niej palce, sprowadzając ją na ziemie.
Spojrzała na niego pytająco, gdy opierał dłonie po obu stronach jej głowy.
-Nie mogę już tego znieść.-mruknął, kiedy dziobnął jej usta, siadając zsunął z siebie bokserki.
Otwierając szufladę stolika nocnego, włożył rękę do pudełka. Wziął prezerwatywę, trzymając ją między palcem wskazującym, a środkowym, popychając szufladę, aby się zamknęła. Wracając do poprzedniej pozycji, rozdarł opakowanie, chcąc założyć gumkę.
-Czekaj,-Fire usiadła gwałtownie, spoglądając na jego dużego, sztywnego członka-Czy ja mogę... Um...-wzięła gumę z jego palcy, przygryzając dolną wargę, patrząc mu w oczy.
Jason zaśmiał się cicho, gdy jej policzki oblał rumieniec-Jeśli chcesz-złożył pocałunek na jej czole.
Zaciskając usta, Fire powoli założyła gumę na czubek jego członka. Drżały jej lekko ręce, gdy wsunęła prezerwatywę na jego penisa, pokrywając go całego. Jason obserwował uważnie każdy jej ruch swoimi karmelowymi oczami. Jego szczęka zacisnęła się, gdy wydał z siebie cichy jęk, kiedy zabrała rękę z jego członka.
Przestraszyła się, słysząc jego głos-Z-zraniłam Cię?-spojrzała w jego oczy.
-Nie, kochanie.-popchnął ją tak, że teraz leżała.-Gotowa?-wyszeptał w jej usta, dostosowywując się do jej wejścia.
Oblizując usta, Fire skinęła głową, gdy on złączył ich wargi, wchodząc w nią. Bolesne ukłucie przeszło przez ciało dziewczyny, ale ustąpiło po zaledwie kilku sekundach, gdy biodra Jasona kołysały się w delikatny sposób. Temperatura w pokoju rosła, świat wokół nich zamieniał się w nicość, pozostawiając tylko ich, zatraconych w sobie.
Palce Fire błądziły po głowie Jasona, mierzwiąc jego włosy, dotykając kolczyków.
-Szybciej.-wysapała z tęsknoty za przyjemnością. Wbiła swoje palce w łopatki chłopaka, gdy ten składał niechlujne, wilgotne pocałunki na jej szyi.
Jason zacisnął szczękę, czując, że ona próbuje stłumić jęki-Nie powstrzymuj się, kochanie. Mamy dom tylko dla siebie.-jego usta pieściły jej miodową skórę.
Fire czuła gdy ich skóra ocierały się o siebie, tworząc pot na ich ciałach. Jason sięgnął do jej ud, unosząc jej lewą nogę, obwijając ją wokół swojego pasa, robiąc to samo z drugą. Stłumione jęki uleciały z ust Fire, gdy poczuła, że wchodzi w nią głębiej, odchyliła głowę do tyłu z rozkoszy, gdy usta Jasona badały jej szczękę. Jej żołądek zacisnął się czując, że jest już na skraju, krzyknęła dochodząc, a następnie powoli opadła, rozluźniając się.
Jason zatrzymał się na chwilę, kiedy jej soki rozlały się na zewnątrz, wychodząc z niej chwycił jej biodra, aby ich odwrócić. Usiadł, sadzając Fire na kolanach, podczas gdy głośno dyszała, a jej głowa spoczywała w zgięciu jego szyi.
-Jeszcze nie skończyliśmy, kochanie.-wyszeptał prawie bez tchu, gdy przeczesał swoje włosy. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco spod opadających powiek. Przejechał językiem po swoich pulchnych wargach, chwytając jej biodra po raz kolejny.-Chcesz spróbować?
Skinęła głową, przygryzając dolną wargę-Ale ja nigdy nie...
-Wiem-musnął jej usta.-Pomogę Ci.
Podniósł ją ostrożnie, dostosowywując ją dokładnie na swojego członka, a następnie opuścił ją powoli na dół, chwytając jej ramiona tak, żeby wypełnił ją całkowicie. Jego oddech spoczywał na skórze jej szyi, tworząc gęsią skórkę na całym jej ciele, kiedy podniósł jej biodra, następnie opuszczając je w dół. Po nagłym wciągnięciu powietrza, cichy jęk uleciał z ust dziewczyny. Po krótkim czasie wskazówek, zaczęła się podnosić i opuszczać biodra automatycznie, dysząc z rozjaśnionymi policzkami.
-Cholera, kochanie.-Jason sapał, jego ręce ostrożnie objęły jej pas, gdy Fire przyspieszyła tępo. Wiązanka przekleństw wydostała się z jego ust, gdy wplątała palce w jego włosy po raz kolejny.
Ich spocone czoła opierały się o siebie. Jason przesunął dłonie w dół do jej bioder, ciągnąc ją w dół tak, aby wejść w nią jeszcze głębiej, o ile to było możliwe. Fire zagryzła dolną wargę, kiedy złożył pocałunek na jej ramieniu, ssąc łagodnie jej skórę. Zmęczona, zaczęła zwalniać, opierając głowę w zgięciu Jasona. Przesuwając się, podniósł jej nogi, które były wokół jego pasa, kładąc ją z powrotem na materac , zaczął kołysać biodrami w przód i w tył.
Sięgając po omacku jej udo, podniósł jej nogę, dodając kolejny poziom ekstazy, kiedy pchnął mocniej, by dosięgnąć najbardziej wrażliwego miejsca w jej wnętrzu, zdobywając od niej dźwięk, który pragnął. Przełknęła grubość w gardle, zaciskając mocno zęby, gdy niezliczone pomruki i przekleństwa uciekły przez malutkie przestrzenie między zębami. Żołądek Fire zacisnął się ponownie, umysł przeniósł się do innego świata, z głową odrzuconą do tyłu, zaczerpnęła gwałtownie powietrze, zaciskając mocno wargi by powstrzymać krzyk, który krótko po tym wydostał się z jej ust. Jej krzyk wywołał szczyt Jasona, gdy jego dłoń zacisnęła się na prześcieradle.
Jego głowa opadła, puszczając jej nogę. Złożył pocałunek na czole Fire, przed odchyleniem się do tyłu i wyjściem z niej. Wzdychając, położył się na materacu obok dziewczyny, zdejmując gumkę ze swojego penisa, następnie przyciągnął spocone ciało Fire do siebie, przykrywając ich kołdrą. Pogłaskała go po policzku, gdy uspokoili swoje oddechy. Przesunął palcami po jej ciemnych włosach, uśmiechając się lekko.
-Powinieneś częściej się uśmiechać, masz najsłodszy uśmiech na świecie.-Fire szepnęła, przysuwając swoje wargi do jego.
-Zamknij się.-mruknął w jej usta, kładąc dłoń na jej policzku.
Z ostatnim dziobnięciem, Fire pochyliła się, przytulając do jego klatki piersiowej, zaciągnęła się delikatnym zapachem wody kolońskiej i dymu, który zmieszał się z potem pokrywającym ich ciała. Ścisnęła lekko jego biceps, ponieważ otulił ją zaborczo ramieniem, jak dziecko trzymające swoją ulubioną zabawkę, chroniąc ją przed innymi. Przyjemna cisza wypełniła pokój, gdy leżeli razem zapominając o problemach.
-Kocham Cię.-Fire westchnęła na jego ramieniu, jej oddech wywołał gęsią skórkę na jego ciele, gdy dotknęła jego nagich pleców.
Jason wydął wargi głaszcząc jej włosy, pocałował lekko jej głowę, odpowiadając-Też Cię kocham, skarbie.
****************************************************
JASON POV
-Kochanie?-zawołałem wychodząc z pokoju, przeczesując palcami moje mokre włosy.
-Tak?-jej cichy głos odpowiedział razem z brzękiem metalu-Jestem w kuchni.
Podążyłem w stronę kuchni, uśmieszek pojawił się na moich ustach, gdy ją zobaczyłem. Miała na sobie tylko bieliznę i moją za dużą koszulkę, dając mi idealny widok na jej długie, zgrabne nogi.
Objąłem ją wokół talii, przyciskając usta do jej karku, gdy położyła patelnie na kuchenkę-Hej, kochanie.
-Hej, Jase.-odwróciła się w moją stronę, jej małe dłonie spoczęły na moich policzkach, gdy ją pocałowałem.
Zsunąłem dłonie na jej biodra, odnajdując palcami materiał jej majtek, który owinąłem z dwóch stron, złapałem jej nagie uda i posadziłem ją na blacie. Głaskałem jej gładką skórę moimi szorstkimi rękoma, pieszcząc jej wargi ponownie. Moje oczy powędrowały do znaków na jej szyi, kiedy mój uśmiech urósł.
-Będę wyglądać jak jakaś zdzirowata nimfomanka z tymi wszystkimi znakami.-Fire powiedziała, gdy pieściłem jej ciemniejszą skórę.
-Przynajmniej każdy będzie wiedział, że jesteś niedostępna i tylko moja.-zaśmiałem się.
Jej słodki śmiech pieścił moje uszy, gdy zachichotała, przechylając głowę, kiedy całowałem jej szczękę. Boże, kochałem jej śmiech.
-Jesteś taki samolubny, McCann.-przeczesała moje włosy swoimi cienkimi palcami.
-Niczym się nie dzielę, zwłaszcza jeśli chodzi o moją dziewczynę.-cmoknąłem jej usta, kiedy pochyliłem się opierając o jej czoło.
-Nie zmieniłeś się ani trochę.-potrząsnęła głową-Nadal egoistyczne, nadopiekuńcze dziecko.
-Hej, Sapphire, chcesz zagrać z nami?-młody pięcioletni chłopiec zapytał.
Młoda Fire spojrzała na najlepszego przyjaciela, który tylko zmarszczył brwi. Podeszła nieśmiało, następnie została odciągnięta od chłopca obok niej.
-Chodź! Mamy nowe bloki!-drobny blondynek pociągnął ją za rękaw.
-Ona nie będzie bawiła się z Tobą.-młody Jason skrzywił się, odpychając innego chłopca.
-Tak, ona będzie.-blondynek chwycił ją za ręke, ale ponownie został odepchnięty przez Jasona.
-Nie dotykaj jej, ona jest moja!-brązowooki chłopiec, założył ręce, gdy stanął przed dziewczynką.
-Ale ona może grać z kim chce.-blondynek skrzywił się.
-Ona jest moją przyjaciółką, nie Twoją.-Jason prychnął, marszcząc brwi-I ona chce grać ze MNĄ, prawda Fire?
Dziewczynka nieśmiało skinęła głową. Jason uśmiechnął się z zadowoleniem, kiedy odwrócił się do blondyna, który westchnął z irytacją, a następnie uciekł przyłączając się do swojej grupy przyjaciół.
-Jesteś MOJĄ najlepszą przyjaciółką, prawda?-Jason zapytał, biorąc ostrożnie ręke Fire.
Dziewczynka ponownie skinęła głową, uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy poczuła jego usta na swoim policzku. Odsuwając się, posłał jej bezczelny uśmiech, ciągnąc ją w stronę korytarza.
-Chodź, idziemy zobaczyć co robi Alex!
-Byłeś taki słodki.-chichot Fire odbijał się echem po kuchni.
-Zamknij się.-przewróciłem oczami, czując rumieńce na moich policzkach.
-Więc, co dzisiaj robimy?-Fire zapytała, schodząc z blatu.
-Cóż, może pójdziemy do do Christainy później.-wzruszyłem ramionami, oplatając ramię wokół jej talii.
-Yay! Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Bellę.-położyła ręce na mojej nagiej piersi, pocierając ją lekko.-Kocham dzieci, one są takie słodkie.
-Nie cierpię ich.-zakpiłem.
-Dlaczego?
-Są irytujące.
-Więc nie chcesz dzieci? W przyszłości?
Rozważałem przez chwilę myśl o własnych dzieciach, zanim odpowiedziałem spokojnie-Moje życie jest zbyt niebezpieczne na takie rzeczy.
-A jeśli byłbyś zdała od tych wszystkich rzeczy? Twoje życie byłoby wystarczająco bezpieczne? Chciałbyś wtedy mieć dzieci?-pytała.
Zacisnąłem wargi, zamglony obraz małych McCanns przebiegł przez mój umysł. Moje napięte mięśnie rozluźniły się, gdy odwróciłem się do mojej dziewczyny, spotykając jej wzrok. Zanim zdążyłem odpowiedzieć, głośny dzwonek rozniósł się chórem po domu.
-Ja zobaczę.-Fire rzuciła popędziła do telefonu znajdującego się obok, podnosząc go szybko-Halo? O hej... Tak, okej... Dzięki za pomoc przy okazji. Do zobaczenia.
-Kto to był?-zmarszczyłem brwi, gdy Fire odłożyła z powrotem telefon.
-To była Amanda, chce się z nami spotkać w jakimś miejscu zwanym 'Deja Vu' później.-przysunęła się do mojego ciała.
-Deja Vu?-powtórzyłem. Deja Vu... To brzmiało znajomo.
Wtedy coś we mnie uderzyło, moje oczy rozszerzyły się na wspomnienie tego miejsca. To był klub ze striptizem, gdzie pracowała Lauren...
______________________________________________________________________
Przepraszam przepraszam przepraszam. Wiem, że jesteście wściekli jeju:(
Napiszcie w komentarzu jak wrażenia i jak myślicie co się wydarzy :)
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach pisz na twitterze- @biebruxe
Za jakiekolwiek błędy przepraszam!
JEŻELI KTOŚ Z WAS POTRAFI ROBIĆ NAGŁÓWKI NA BLOGA, PROSZĘ NAPISZCIE DO MNIE NA TWITTERZE!
@biebruxe
06 kwietnia, 2014
20 stycznia, 2014
31.Thirty-One: Unwanted Guest.
Fire POV
-Mnie?
Brad chciał mnie? Zmarszczyłam brwi z dezaprobatą, kiedy spojrzałam na nasze splecione ręce. Milion myśli buzowało mi w głowie.
-Jeśli oddadzą Twoją mamę z powrotem, ja mog-.-Przerwał mi natychmiast.
-Nawet tak nie mów.-Jason syknął, jego uchwyt wzrósł wokół mojej małej dłoni.-Nie pozwolę mu Cię zabrać. Dostaniemy mamę z powrotem, ale nie oddam Cię.
-Ale jeśli on ją zabije? Słyszałam go.-wymamrotałam, wpatrując się w przyciemnione bursztynowe oczy Jasona. Niemal widziałam migające płomienie emocji, przez szmaragdowe plamki zmieszanych z ciemnymi miodowymi tęczówkami.
-Zabiję Cię, jeśli Cię zabierze.-zacisnął mocno zęby.
-Więc?
-Co to znaczy 'więc'? Chcesz umrzeć?-Jason podniósł głos w gniewie.
-Nie, ale jeśli to jedyny sposób na odzyskanie Twojej mamy, to nie mam nic przeciwko.-przygryzłam policzek, spoglądając na jego klatkę piersiową, gdzie dekolt czarnej koszuli w kształcie litery V, odsłaniał obojczyk i początek jego mięśni.
-Zamknij się.-mruknął, uwalniając prawą rękę, aby przeczesać swoje włosy, przechylając głowę tak, że nasze oczy spotkały się po raz kolejny.-Nie umrzesz dla nikogo.To nie jest jedyny sposób.-pochylił się do przodu, parę ciemnych kosmyk jego włosów musnęły mnie po czole.-Nie pozwolę mu Cię tknąć. Jesteś moja.
Przełknęłam gule w gardle, przechylając głowę w lewo, składając pocałunek na jego miękkim policzku. Podnosząc moją wolną rękę, przejechałam nią ponad wąskim dekoltem V jego bluzki dotykając jego szyi, ostrożnie kładąc głowę na jego ramieniu. Uwalniając lewą rękę, oplótł ramionami moją talię. Podążyłam palcami na jego triceps, sunęłam palcami po jego doskonale wyrzeźbionych mięśniach. Zawinęłam ręce na jego szyję, składając pocałunek na jego ciele.
Zadowolony uśmieszek wkradł się na moje usta, gdy gładził moje plecy. Ciepło z naszych ciał kumulowało się między nami, gdy jego zimne dłonie pieściły moją nagą skórę talii pod koszulką.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.-szepnęłam, kiedy trącił nosem mój nos, przyciskając pulchne usta do mojego policzka, a jego oddech zderzał się z moimi ustami.
Przejechał językiem po wargach, przed złączeniem naszych ust w pocałunku, gdy znajome uczucie zaiskrzyło w moim ciele. Jego pocałunki były odurzające i zawsze pozostawiały mnie w oszołomieniu. Czułam jego zapach w nozdrzach, gdy pieścił moje usta, jego szorstkie palce wbijały się w moją talię. Fala przyjemności promieniowała przez moje ciało, moje tętno przyspieszyło, a klatka piersiowa zaczęła się szybciej poruszać naprzeciwko niego. Każdy pocałunek sprawiał, że zakochiwałam się w nim jeszcze bardziej. Świat wokół nas powoli zniknął, nic innego nie miało znaczenia.
Głośne stukanie w drewniane drzwi przywróciło nas z powrotem na ziemie, rozdzielając nas.
Jason wywrócił oczami przed krzyknięciem.-Co?-ktoś otworzył drzwi, ukazując zdziwionego Caleba.
-Ktoś przyszedł się z Tobą zobaczyć.-wskazał w kierunku salonu.
Z zakłopotaniem Jason wyszedł z pokoju, a Caleb zaraz za nim. Krew zalała go, gdy zajrzał do pokoju. Na ciemnej kanapie zobaczył dobrze znaną, szczupłą figurę. Amanda?
-Co ona tu kurwa robi?-Jason warknął, zwijając ręce w pięści, podchodząc do niej.
-Jason, uspokój się.-Caleb krzyknął.
-Ona jest z Bradem.-Jason wrzał ze złości, chwycił kołnierz jej koszuli, podnosząc ją z kanapy.-Wypierdalaj z mojego domu!-jego nozdrza rozszerzały się, a śmiertelny blask migał w jego oczach.
-Jase, przestań!-rzuciłem ciało Amandy na bok, niemal roztrzaskując je o ścianę.
-Ona jest wrogiem, Fire.-Jason jęknął, zbliżając się.
-Nie, jestem tutaj aby pomóc!-zawołała odzyskując równowagę.
-Bzdura.-Jason splunął, jad słyszalny był w jego głosie, gdy po raz kolejny złapał ją za bluzkę.
Amanda zacisnęła zęby, podnosząc rękę, uderzając pięścią w policzek Jasona, jej rude kosmyki unosiły się, gdy próbowała wyswobodzić się z uścisku chłopaka.-Słuchaj mnie, McCann! Jestem tutaj, aby pomóc Ci odzyskać mamę z powrotem! Zostawiłam Brada i jego załogę! Chcesz wiedzieć gdzie jest kurwa Twoja mama czy nie?-warknęła ze złością.
-Wiesz gdzie jest?-zapytał.
-Tak, ale nie ma ich nigdzie tutaj.-odpowiedziała, spokojniejsza.
-Gdzie do cholery pojechali?-Jason warknął, złość płynęła w jego krwi.
-Są w drodze do Brazylii.-Amanda wymamrotała.-Zabierają ją do Rio.
-Lepiej żebyś nie kłamała.-Jason mruknął, zaciskając mocno szczękę.
-Nie kłamię.-Amanda przewróciła oczami.-Spójrz, Brad jest... Moim byłym. Nie chcę, żeby dostał to czego chce.
-A co z Twoim pieprzonym bratem?-Jason zapytał, mając wątpliwości.
-On jest z nimi, wyszłam bez mówienia mu.-Amanda odwróciła wzrok, czując łzy zbierające się w jej dolnych powiekach.
-Oni Cię zabiją, wiesz.-Caleb podrapał się po głowie.
-Nie obchodzi mnie to.-Amanda wzruszyła ramionami.-Chcę Wam pomóc.
-Nie chcemy Twojej pomocy.-Jason warknął przez zaciśnięte zęby.
-Potrzebujesz mnie, McCann. Potrzebujesz mojej pomocy, albo nie uratujesz swojej mamy.-Amanda broniła się z rękami założonymi na piersi, mały uśmieszek pojawił się na jej ustach.
-Słuchaj suko, w-.
-Stop.-wymamrotałam, kładąc dłoń na klatce piersiowej Jasona, czując przyspieszone ruchu jego serca.-Nie bądź taką dupą, potrzebujemy jej pomocy, jeśli chcesz odzyskać mamę z powrotem. Wiem, że nie możemy nikomu ufać, ale to jest nasza jedyna szansa w tej chwili.
Przewrócił swoimi ciemnymi oczami, przygryzając wargę.
-Obiad prawie gotowy.-Christina zajrzała do pokoju, unosząc brwi widząc Amandę.-Oh, kto to jest?
-Hm, to jest Amanda.-złączyłam swoje wargi.
-Amanda Farron? Pamiętam Cię, jesteś byłą dziewczyną Brada.-Christina puściła rękę Belli, a ta niepewnym krokiem podreptała do Caleba, który uniósł ją w powietrze, powodując pisk dziewczynki.
-Oh tak, a Ty jesteś Christina!-Amanda uśmiechnęła się.
-Nie możemy jej kurwa ufać.-Jason syknął mi do ucha, gdy pozostali rozmawiali ze sobą.
-Wiem, ale to nasza jedyna nadzieja na odzyskanie Twojej mamy.-znalazłam jego rękę, ściskając pocieszająco.
******************************************
Jason był spięty, kiedy spojrzał przez stół na Amande, gdy rozmawiała z Christiną. Christina zaproponowała jej wspólny obiad, a ona się zgodziła. Jason nie ufał jej wcale.
Położyłam rękę na jego kolanie.-Odpręż się, kochanie.-szepnęłam do niego.
Ciepło dłoni Jasona ogarnęło moją dłoń pod stołem, gdy ścisnął ją mocno. Miał zmrużone oczy i spoglądał na nią z nieufnością. Z cichym westchnieniem, potarłam jego palce pocieszająco. Rozejrzałam się wokół stołu; Caleb karmił Belle, podczas gdy Christina i Amanda rozmawiały.
Ciemne oczy Amandy zwróciły się w stronę zegara, który wisiał na ścianie.-Cóż, dzięki za obiad, ale muszę isć. Spotykam się z przyjacielem.-podniosła swój pusty talerz, umieszczając go w zlewie-Zobaczymy się później, omówimy plany na jutro. Znam kogoś kto zna drogę do Rio.
Wyszła pospiesznie. Gęste powietrze rozjaśniło się, a ciało Jasona zrelaksowało się.
-W końcu.-mruknął, biorąc gryza kurczaka.
-Więc, jesteście teraz razem?-Caleb mrugnął, spoglądając na mnie i Jasona.
Czerwone płomienie oblały moje policzki, przygryzłam dolną wargę i nieśmiało skinęłam głową, zerkając na Jasona. Jego policzki również zarumieniły się delikatnie, oblizując swoje pulchne wargi, również skinął głową.
-Najwyższy czas!-Christina roześmiała się, na co wywróciłam oczami.
-Pieprzyliście się już?-uśmieszek Caleba urósł, gdy uniósł złośliwie brew.
Rozchyliłam usta, kopiąc nogą w stół.-Jesteś obrzydliwy, Cale.
Potrząsnął głową, spoglądając na Jasona z radosnym uśmiechem. Jason odpowiedział cicho z uśmieszkiem, przed przysunięciem kurczaka do ust. Zapadła niezręczna cisza, a temperatura w pokoju podniosła się, co spowodowało uczucie pieczenia na mojej twarzy i szyi. Przygryzłam moją dolną wargę, biorąc swój pusty talerz i zaniosłam go do zlewu. Odwracając się by wyjść z kuchni, wpadłam na wysoką postać. Ramię Jasona obwinęło mnie w pasie, gdy odłożył swój talerz do zlewu.
-Mamy dom dla siebie wieczorem.-wyszeptał mi do ucha, jego wargi otarły się o moją skórę.
-Cóż, nie dostaniesz za dużo, za to co zrobiłeś wcześniej.-delikatnie go odepchnęłam, uciekając z dala od jego uścisku.
**********************************
JASON POV
Naciągnąłem kołdrę na Fire, gdy spała przytulona do mnie, z głową opartą na moim ramieniu, kiedy trzymała kurczowo materiał mojej koszulki. Caleb z Christiną wyszli godzinę temu, kiedy położyliśmy się do łóżka, ponieważ było już po północy, a byliśmy wyczerpani wydarzeniami z całego dnia.
Oblizałem wargi, pocierając nagie ramię Fire, spoglądając na nią, gdy moje oczy przystosowały się do ciemności. Była cholernie piękna. Nie mogłem się oprzeć i ucałowałem ją w czoło, odgarniając ciemne kosmyki jej włosów. Obserwowałem jej spokojną twarz. Kochałem jej miodową skórę, długie rzęsy, mały nosek, szkarłatne usta, wystające kości policzkowe i jej małe dołeczki. Kochałem w niej wszystko. Jej usta były wygięte w małym uśmiechu, oddychała równomiernie, jej klatka piersiowa pulsowała powoli po mojej stronie. Za każdym razem kiedy spojrzałem na nią, wpadałem głębiej. Była doskonała pod każdym względem.
Słowa Brada odbijały się echem w mojej głowie, powodując, że moje serce gwałtownie opadło w moim żołądku. Myśl o utracie Fire i mojej mamy przeraziła mnie. Nigdy nie potrafiłbym wybrać między dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu. Mimo, że nie spędziłem dużo czasu ze swoją mamą, chciałem ją uratować. Musiałem ją uratować. Była moją mamą i nie mógłbym jej stracić, ale Fire też nie. Kochałem ją, nie była jakąkolwiek dziewczyną. Była moją dziewczyną. Była pierwszą osobą, której zaufałem po latach. Nie mogłem pozwolić Bradowi jej zabrać, tak jak to zrobił z Brooke.
Trzymałem kurczowo swój bok, upadają na ziemię, gdy krew wylewała mi się między palcami. Pot zmoczył moje czoło, moja wizja stała się niewyraźna, ponieważ rozdzierający ból w boku narastał. Mój oddech był ciężki, z trudem łapałem powietrze, biorąc jakąkolwiek ilość tlenu do swoich płuc.
Strzały roznosiły się po budynku, zmieszane z krzykami mojej dziewczyny. Moja głowa skierowała się w kierunku dźwięków, zauważając niewyraźną figurę na ziemi w kałuży krwi.
-Zbyt proste.-cichy głos zachichotał. Brad.
Zacząłem się dusić, strumień metalicznego smaku wylewał się z moich ust, stwarzając małą kałużę na podłodze, gdy wolno podnosiłem swoje ciało. Skierowałem się do figury po prawo, upadając na beton obok bezwładnego ciała, gdy moje jeansy zanurzyły się w kałuży krwi. Mrugając, odzyskałem wzrok, ignorując okropny ból w swoim boku, docierając do ciała Brooke. Moje oczy napotkały nieznośny wzrok. Jej proste, jasnobrązowe włosy rozproszyły się na betonie pod nami, jej klatka piersiowa już się nie poruszała, krew pokryła jej klatkę piersiową, sznureczek szkarłatnej cieczy wypływał z kącika jej pulchnych ust.
-Nie.-szepnąłem tępo do siebie z niedowierzaniem. Moja dziewczyna. Moja dziewczynka. Moje wszystko.
Moje oczy piekły, moje bicie serca było wolne. Moje ciało trzęsło się ze strachu, szoku, niedowierzania, złoci, bólu, poczucia winy, żalu, wszystkiego. Dziewczyna, którą kochałem leży przede mną, martwa.
-Kochanie?-dusiłem się, ukrywając głowę w moich zakrwawionych rękach. Jej ciało było wiotkie i bez życia, bez względu na to, jak mocno bym nią nie potrząsnął. Drżącymi palcami głaskałem łagodnie jej policzek, pozostawiając ślady krwi na jej skórze. Ciepły płyn zaczął kapać z moich oczu. Dotknąłem swoich mokrych policzków, drżąc gwałtownie. Nie było jej. Po raz pierwszy od lat, płakałem. Moje łzy spłynęła na jej bladą twarz. Była zimna. To nie powinno się zdarzyć. Miałem ją chronić. Miałem żyć z nią.
Straciłem ją. Straciłem dziewczynę. Straciłem serce. Straciłem wszystko. Już jej nie było.
Moje ręce zacisnęły się wokół Fire. Myśl o straceniu jej, myśl widząc ją tak; martwą i zimną, sprawiała, że moja klatka piersiowa zaciskała się, a gruba gula tworzyła się w moim gardle. Nie mogłem na to pozwolić. Zamierzałem chronić ją, choćby nie wiem co. Nie mogłem pozwolić Bradowi zabrać jej ode mnie.
-Kocham Cię, nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić.-wyszeptałem cicho do ciemnych włosów Fire. -Damy radę kochanie, obiecuję.
Jej uchwyt na mojej koszulce zacisnął się, ponieważ zaczęła się delikatnie wiercić, uniosła powieki, ukazując swoje brązowe oczy, które kochałem. Zmarszczyła swoje cienkie brwi, mrugając kilkakrotnie, podniosła głowę.
-Przepraszam, że Cię obudziłem.-przeczesałem palcami delikatnie jej włosy.
Zwilżyła suche usta, zapalając lampkę na stoliku nocnym. Zmrużyłem oczy, gdy Fire przesunęła się na łóżku.
Jej ciepła dłoń czule pogłaskała mnie po policzku, obserwując moją twarz.-Jase, co się stało?
Pociągnąłem ją w dół, całując ją czule, wyszeptałem do ucha-Nic, kochanie.
______________________________________
Jak wrażenia? Ja się popłakałam tłumacząc końcówkę haha.
Wiem, że dość długo nie było rozdziału, przepraszam.
Dziękuje za wszystkie miłe słowa w komentarzach i na asku :)
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach lub zmieniłeś username, a nada chcesz, żebym
Cię informowała to napisz mi to tym na twitterze lub asku :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
+Zapraszam na tego bloga please-dont-hurt-me.blogspot.com
@biebruxe
-Mnie?
Brad chciał mnie? Zmarszczyłam brwi z dezaprobatą, kiedy spojrzałam na nasze splecione ręce. Milion myśli buzowało mi w głowie.
-Jeśli oddadzą Twoją mamę z powrotem, ja mog-.-Przerwał mi natychmiast.
-Nawet tak nie mów.-Jason syknął, jego uchwyt wzrósł wokół mojej małej dłoni.-Nie pozwolę mu Cię zabrać. Dostaniemy mamę z powrotem, ale nie oddam Cię.
-Ale jeśli on ją zabije? Słyszałam go.-wymamrotałam, wpatrując się w przyciemnione bursztynowe oczy Jasona. Niemal widziałam migające płomienie emocji, przez szmaragdowe plamki zmieszanych z ciemnymi miodowymi tęczówkami.
-Zabiję Cię, jeśli Cię zabierze.-zacisnął mocno zęby.
-Więc?
-Co to znaczy 'więc'? Chcesz umrzeć?-Jason podniósł głos w gniewie.
-Nie, ale jeśli to jedyny sposób na odzyskanie Twojej mamy, to nie mam nic przeciwko.-przygryzłam policzek, spoglądając na jego klatkę piersiową, gdzie dekolt czarnej koszuli w kształcie litery V, odsłaniał obojczyk i początek jego mięśni.
-Zamknij się.-mruknął, uwalniając prawą rękę, aby przeczesać swoje włosy, przechylając głowę tak, że nasze oczy spotkały się po raz kolejny.-Nie umrzesz dla nikogo.To nie jest jedyny sposób.-pochylił się do przodu, parę ciemnych kosmyk jego włosów musnęły mnie po czole.-Nie pozwolę mu Cię tknąć. Jesteś moja.
Przełknęłam gule w gardle, przechylając głowę w lewo, składając pocałunek na jego miękkim policzku. Podnosząc moją wolną rękę, przejechałam nią ponad wąskim dekoltem V jego bluzki dotykając jego szyi, ostrożnie kładąc głowę na jego ramieniu. Uwalniając lewą rękę, oplótł ramionami moją talię. Podążyłam palcami na jego triceps, sunęłam palcami po jego doskonale wyrzeźbionych mięśniach. Zawinęłam ręce na jego szyję, składając pocałunek na jego ciele.
Zadowolony uśmieszek wkradł się na moje usta, gdy gładził moje plecy. Ciepło z naszych ciał kumulowało się między nami, gdy jego zimne dłonie pieściły moją nagą skórę talii pod koszulką.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.-szepnęłam, kiedy trącił nosem mój nos, przyciskając pulchne usta do mojego policzka, a jego oddech zderzał się z moimi ustami.
Przejechał językiem po wargach, przed złączeniem naszych ust w pocałunku, gdy znajome uczucie zaiskrzyło w moim ciele. Jego pocałunki były odurzające i zawsze pozostawiały mnie w oszołomieniu. Czułam jego zapach w nozdrzach, gdy pieścił moje usta, jego szorstkie palce wbijały się w moją talię. Fala przyjemności promieniowała przez moje ciało, moje tętno przyspieszyło, a klatka piersiowa zaczęła się szybciej poruszać naprzeciwko niego. Każdy pocałunek sprawiał, że zakochiwałam się w nim jeszcze bardziej. Świat wokół nas powoli zniknął, nic innego nie miało znaczenia.
Głośne stukanie w drewniane drzwi przywróciło nas z powrotem na ziemie, rozdzielając nas.
Jason wywrócił oczami przed krzyknięciem.-Co?-ktoś otworzył drzwi, ukazując zdziwionego Caleba.
-Ktoś przyszedł się z Tobą zobaczyć.-wskazał w kierunku salonu.
Z zakłopotaniem Jason wyszedł z pokoju, a Caleb zaraz za nim. Krew zalała go, gdy zajrzał do pokoju. Na ciemnej kanapie zobaczył dobrze znaną, szczupłą figurę. Amanda?
-Co ona tu kurwa robi?-Jason warknął, zwijając ręce w pięści, podchodząc do niej.
-Jason, uspokój się.-Caleb krzyknął.
-Ona jest z Bradem.-Jason wrzał ze złości, chwycił kołnierz jej koszuli, podnosząc ją z kanapy.-Wypierdalaj z mojego domu!-jego nozdrza rozszerzały się, a śmiertelny blask migał w jego oczach.
-Jase, przestań!-rzuciłem ciało Amandy na bok, niemal roztrzaskując je o ścianę.
-Ona jest wrogiem, Fire.-Jason jęknął, zbliżając się.
-Nie, jestem tutaj aby pomóc!-zawołała odzyskując równowagę.
-Bzdura.-Jason splunął, jad słyszalny był w jego głosie, gdy po raz kolejny złapał ją za bluzkę.
Amanda zacisnęła zęby, podnosząc rękę, uderzając pięścią w policzek Jasona, jej rude kosmyki unosiły się, gdy próbowała wyswobodzić się z uścisku chłopaka.-Słuchaj mnie, McCann! Jestem tutaj, aby pomóc Ci odzyskać mamę z powrotem! Zostawiłam Brada i jego załogę! Chcesz wiedzieć gdzie jest kurwa Twoja mama czy nie?-warknęła ze złością.
-Wiesz gdzie jest?-zapytał.
-Tak, ale nie ma ich nigdzie tutaj.-odpowiedziała, spokojniejsza.
-Gdzie do cholery pojechali?-Jason warknął, złość płynęła w jego krwi.
-Są w drodze do Brazylii.-Amanda wymamrotała.-Zabierają ją do Rio.
-Lepiej żebyś nie kłamała.-Jason mruknął, zaciskając mocno szczękę.
-Nie kłamię.-Amanda przewróciła oczami.-Spójrz, Brad jest... Moim byłym. Nie chcę, żeby dostał to czego chce.
-A co z Twoim pieprzonym bratem?-Jason zapytał, mając wątpliwości.
-On jest z nimi, wyszłam bez mówienia mu.-Amanda odwróciła wzrok, czując łzy zbierające się w jej dolnych powiekach.
-Oni Cię zabiją, wiesz.-Caleb podrapał się po głowie.
-Nie obchodzi mnie to.-Amanda wzruszyła ramionami.-Chcę Wam pomóc.
-Nie chcemy Twojej pomocy.-Jason warknął przez zaciśnięte zęby.
-Potrzebujesz mnie, McCann. Potrzebujesz mojej pomocy, albo nie uratujesz swojej mamy.-Amanda broniła się z rękami założonymi na piersi, mały uśmieszek pojawił się na jej ustach.
-Słuchaj suko, w-.
-Stop.-wymamrotałam, kładąc dłoń na klatce piersiowej Jasona, czując przyspieszone ruchu jego serca.-Nie bądź taką dupą, potrzebujemy jej pomocy, jeśli chcesz odzyskać mamę z powrotem. Wiem, że nie możemy nikomu ufać, ale to jest nasza jedyna szansa w tej chwili.
Przewrócił swoimi ciemnymi oczami, przygryzając wargę.
-Obiad prawie gotowy.-Christina zajrzała do pokoju, unosząc brwi widząc Amandę.-Oh, kto to jest?
-Hm, to jest Amanda.-złączyłam swoje wargi.
-Amanda Farron? Pamiętam Cię, jesteś byłą dziewczyną Brada.-Christina puściła rękę Belli, a ta niepewnym krokiem podreptała do Caleba, który uniósł ją w powietrze, powodując pisk dziewczynki.
-Oh tak, a Ty jesteś Christina!-Amanda uśmiechnęła się.
-Nie możemy jej kurwa ufać.-Jason syknął mi do ucha, gdy pozostali rozmawiali ze sobą.
-Wiem, ale to nasza jedyna nadzieja na odzyskanie Twojej mamy.-znalazłam jego rękę, ściskając pocieszająco.
******************************************
Jason był spięty, kiedy spojrzał przez stół na Amande, gdy rozmawiała z Christiną. Christina zaproponowała jej wspólny obiad, a ona się zgodziła. Jason nie ufał jej wcale.
Położyłam rękę na jego kolanie.-Odpręż się, kochanie.-szepnęłam do niego.
Ciepło dłoni Jasona ogarnęło moją dłoń pod stołem, gdy ścisnął ją mocno. Miał zmrużone oczy i spoglądał na nią z nieufnością. Z cichym westchnieniem, potarłam jego palce pocieszająco. Rozejrzałam się wokół stołu; Caleb karmił Belle, podczas gdy Christina i Amanda rozmawiały.
Ciemne oczy Amandy zwróciły się w stronę zegara, który wisiał na ścianie.-Cóż, dzięki za obiad, ale muszę isć. Spotykam się z przyjacielem.-podniosła swój pusty talerz, umieszczając go w zlewie-Zobaczymy się później, omówimy plany na jutro. Znam kogoś kto zna drogę do Rio.
Wyszła pospiesznie. Gęste powietrze rozjaśniło się, a ciało Jasona zrelaksowało się.
-W końcu.-mruknął, biorąc gryza kurczaka.
-Więc, jesteście teraz razem?-Caleb mrugnął, spoglądając na mnie i Jasona.
Czerwone płomienie oblały moje policzki, przygryzłam dolną wargę i nieśmiało skinęłam głową, zerkając na Jasona. Jego policzki również zarumieniły się delikatnie, oblizując swoje pulchne wargi, również skinął głową.
-Najwyższy czas!-Christina roześmiała się, na co wywróciłam oczami.
-Pieprzyliście się już?-uśmieszek Caleba urósł, gdy uniósł złośliwie brew.
Rozchyliłam usta, kopiąc nogą w stół.-Jesteś obrzydliwy, Cale.
Potrząsnął głową, spoglądając na Jasona z radosnym uśmiechem. Jason odpowiedział cicho z uśmieszkiem, przed przysunięciem kurczaka do ust. Zapadła niezręczna cisza, a temperatura w pokoju podniosła się, co spowodowało uczucie pieczenia na mojej twarzy i szyi. Przygryzłam moją dolną wargę, biorąc swój pusty talerz i zaniosłam go do zlewu. Odwracając się by wyjść z kuchni, wpadłam na wysoką postać. Ramię Jasona obwinęło mnie w pasie, gdy odłożył swój talerz do zlewu.
-Mamy dom dla siebie wieczorem.-wyszeptał mi do ucha, jego wargi otarły się o moją skórę.
-Cóż, nie dostaniesz za dużo, za to co zrobiłeś wcześniej.-delikatnie go odepchnęłam, uciekając z dala od jego uścisku.
**********************************
JASON POV
Naciągnąłem kołdrę na Fire, gdy spała przytulona do mnie, z głową opartą na moim ramieniu, kiedy trzymała kurczowo materiał mojej koszulki. Caleb z Christiną wyszli godzinę temu, kiedy położyliśmy się do łóżka, ponieważ było już po północy, a byliśmy wyczerpani wydarzeniami z całego dnia.
Oblizałem wargi, pocierając nagie ramię Fire, spoglądając na nią, gdy moje oczy przystosowały się do ciemności. Była cholernie piękna. Nie mogłem się oprzeć i ucałowałem ją w czoło, odgarniając ciemne kosmyki jej włosów. Obserwowałem jej spokojną twarz. Kochałem jej miodową skórę, długie rzęsy, mały nosek, szkarłatne usta, wystające kości policzkowe i jej małe dołeczki. Kochałem w niej wszystko. Jej usta były wygięte w małym uśmiechu, oddychała równomiernie, jej klatka piersiowa pulsowała powoli po mojej stronie. Za każdym razem kiedy spojrzałem na nią, wpadałem głębiej. Była doskonała pod każdym względem.
Słowa Brada odbijały się echem w mojej głowie, powodując, że moje serce gwałtownie opadło w moim żołądku. Myśl o utracie Fire i mojej mamy przeraziła mnie. Nigdy nie potrafiłbym wybrać między dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu. Mimo, że nie spędziłem dużo czasu ze swoją mamą, chciałem ją uratować. Musiałem ją uratować. Była moją mamą i nie mógłbym jej stracić, ale Fire też nie. Kochałem ją, nie była jakąkolwiek dziewczyną. Była moją dziewczyną. Była pierwszą osobą, której zaufałem po latach. Nie mogłem pozwolić Bradowi jej zabrać, tak jak to zrobił z Brooke.
Trzymałem kurczowo swój bok, upadają na ziemię, gdy krew wylewała mi się między palcami. Pot zmoczył moje czoło, moja wizja stała się niewyraźna, ponieważ rozdzierający ból w boku narastał. Mój oddech był ciężki, z trudem łapałem powietrze, biorąc jakąkolwiek ilość tlenu do swoich płuc.
Strzały roznosiły się po budynku, zmieszane z krzykami mojej dziewczyny. Moja głowa skierowała się w kierunku dźwięków, zauważając niewyraźną figurę na ziemi w kałuży krwi.
-Zbyt proste.-cichy głos zachichotał. Brad.
Zacząłem się dusić, strumień metalicznego smaku wylewał się z moich ust, stwarzając małą kałużę na podłodze, gdy wolno podnosiłem swoje ciało. Skierowałem się do figury po prawo, upadając na beton obok bezwładnego ciała, gdy moje jeansy zanurzyły się w kałuży krwi. Mrugając, odzyskałem wzrok, ignorując okropny ból w swoim boku, docierając do ciała Brooke. Moje oczy napotkały nieznośny wzrok. Jej proste, jasnobrązowe włosy rozproszyły się na betonie pod nami, jej klatka piersiowa już się nie poruszała, krew pokryła jej klatkę piersiową, sznureczek szkarłatnej cieczy wypływał z kącika jej pulchnych ust.
-Nie.-szepnąłem tępo do siebie z niedowierzaniem. Moja dziewczyna. Moja dziewczynka. Moje wszystko.
Moje oczy piekły, moje bicie serca było wolne. Moje ciało trzęsło się ze strachu, szoku, niedowierzania, złoci, bólu, poczucia winy, żalu, wszystkiego. Dziewczyna, którą kochałem leży przede mną, martwa.
-Kochanie?-dusiłem się, ukrywając głowę w moich zakrwawionych rękach. Jej ciało było wiotkie i bez życia, bez względu na to, jak mocno bym nią nie potrząsnął. Drżącymi palcami głaskałem łagodnie jej policzek, pozostawiając ślady krwi na jej skórze. Ciepły płyn zaczął kapać z moich oczu. Dotknąłem swoich mokrych policzków, drżąc gwałtownie. Nie było jej. Po raz pierwszy od lat, płakałem. Moje łzy spłynęła na jej bladą twarz. Była zimna. To nie powinno się zdarzyć. Miałem ją chronić. Miałem żyć z nią.
Straciłem ją. Straciłem dziewczynę. Straciłem serce. Straciłem wszystko. Już jej nie było.
Moje ręce zacisnęły się wokół Fire. Myśl o straceniu jej, myśl widząc ją tak; martwą i zimną, sprawiała, że moja klatka piersiowa zaciskała się, a gruba gula tworzyła się w moim gardle. Nie mogłem na to pozwolić. Zamierzałem chronić ją, choćby nie wiem co. Nie mogłem pozwolić Bradowi zabrać jej ode mnie.
-Kocham Cię, nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić.-wyszeptałem cicho do ciemnych włosów Fire. -Damy radę kochanie, obiecuję.
Jej uchwyt na mojej koszulce zacisnął się, ponieważ zaczęła się delikatnie wiercić, uniosła powieki, ukazując swoje brązowe oczy, które kochałem. Zmarszczyła swoje cienkie brwi, mrugając kilkakrotnie, podniosła głowę.
-Przepraszam, że Cię obudziłem.-przeczesałem palcami delikatnie jej włosy.
Zwilżyła suche usta, zapalając lampkę na stoliku nocnym. Zmrużyłem oczy, gdy Fire przesunęła się na łóżku.
Jej ciepła dłoń czule pogłaskała mnie po policzku, obserwując moją twarz.-Jase, co się stało?
Pociągnąłem ją w dół, całując ją czule, wyszeptałem do ucha-Nic, kochanie.
______________________________________
Jak wrażenia? Ja się popłakałam tłumacząc końcówkę haha.
Wiem, że dość długo nie było rozdziału, przepraszam.
Dziękuje za wszystkie miłe słowa w komentarzach i na asku :)
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach lub zmieniłeś username, a nada chcesz, żebym
Cię informowała to napisz mi to tym na twitterze lub asku :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
+Zapraszam na tego bloga please-dont-hurt-me.blogspot.com
@biebruxe
19 grudnia, 2013
30. Thirty: Home.
Notka pod rozdziałem :)
NO NAME POV-Wysiadaj z auta!
-Co? Dlaczego?- Fire zmarszczyła brwi, zdumiona, powoli otworzyła drzwi.
Jason rzucił się w jej kierunku, chwytając ją za rękę i wyciągając z samochodu.
-Co się dzieje?-Fire zapytała, gdy przebiegli na drugą stronę szerokiej ulicy.
Jason owinął rękę wokół jej talii, przyciągając jej głowę do swojej piersi, odliczając w myślach.
Dwa...
Jeden...
Głośne boom słyszalne było z naprzeciwka, gdy części samochodu latały w powietrzu. Odgłos eksplozji był niemal ogłuszający jak wybuch pojazdu. Fire podniosła głowę spoglądając na wybuch, po chwili chowając ponownie głowę, gdy niewielka część samochodu leciała w ich kierunku i uderzyła w plecy Jasona, co spowodowało, że lekko potknął się do przodu.
Głośne huki po eksplozji ucichły, pozostawiając zniszczony samochód na poboczu drogi. Jason powoli puścił Fire, spoglądając za siebie na połamane kawałki, które znajdowały się wzdłuż drogi.
-Co się stało? Wszystko w porządku?-Fire wypytywała gorączkowo, strach i szok przepełniał jej oczy.
-Wszystko dobrze.-Jason mruknął, przeczesując włosy, gdy zacisnął mocno szczękę-Kurwa, ktoś podłożył bombę w samochodzie.
-Kto by to zrobił?-Fire zapytała badając wzrokiem zniszczone części pojazdu.
-Prawdopodobnie jeden z psów Brada.-Jason splunął-On chyba wie, że zabiłem Victora. Takie gówno szybko do nich dochodzi.
-Więc, co zrobimy teraz? Musimy dostać się do domu.-Fire przygryzła wnętrze policzka.
-Po prostu pójdziemy.-Jason zacisnął wargi, ujawniając lekko jego dołeczki, gdy kopnął szkło z lusterka na bok, ściągając razem brwi.
-To nam zajmie około godziny, a ja jestem zbyt zmęczona, żeby tyle iść.-Fire opadły ręce, gdy rozejrzała się.-Na dodatek jest tak gorąco.
-Nic więcej nie możemy zrobić.-Jason wzruszył ramionami, przesuwając ręce w kieszeniach.
-Dlaczego nie możemy po prostu złapać autobusu? Mamy trochę pieniędzy.
-Nie.-Jason potrząsnął głową, chwytając jej rękę, gdy zaczął iść chodnikiem, a jego mięśnie były napięte.
-Daj spokój. Myślisz, że w autobusie też będzie bomba?-Fire uniosła brwi, wytrącając swoją dłoń z jego.
-Może być.-Jason oblizał wargi-Musimy być ostrożni.
-Jase, będzie dobrze. To jest szybsze rozwiązanie.-Fire położyła dłoń na jego ramieniu, czując jego napięte mięśnie, które relaksują się pod jej dotykiem.-Musimy wrócić do domu i zobaczyć czy inni są bezpieczni.
Połykając gule w gardle, Jason chwycił jej rękę po raz kolejny, prowadząc na przystanek autobusowy, gdzie usiedli obok siebie. Jego karmelowe oczy poruszały się w dół rozkładu jazdy.-Tylko jednym autobusem możemy wrócić do Riverside i będzie dopiero za 10 minut.
-Możemy trochę odpocząć.-Fire wsunęła się na jego nogi, sadzając siebie na jego kolanach.-Dzięki, że tak szybko wyciągnąłeś mnie z samochodu.
Oplótł ręce wokół jej talii, pozwalając jej głowie spocząć w zgięciu jego szyi.
-Coś jest nie tak.
-Co masz na myśli?-Fire splątała swoje chude palce z jego.
-Czuję się... źle.-wymamrotał, gładząc kciukiem jej dłoń.
Oczy Fire podążyły tropem do pozostałych części samochodu.-Zastanawiam się kiedy podłożyli tą bombę.
-Prawdopodobnie kiedy byliśmy w kawiarni.-ciało Jasona napięło się na tę myśl.
Fire uspokajająco ścisnęła jego dłoń, składając pocałunek na jego szczęce.-Zrelaksuj się.
-Jak możesz oczekiwać, że się zrelaksuję po tym, co się właśnie stało? Mogliśmy zginąć, gdybym tego nie sprawdził.-syknął-Wszyscy wiemy, że pewnie obserwowali nas, gotowi na naszą śmierć. Nie mam pojęcia co się dzieje w domu czy wszyscy jeszcze nie umarli.
Wzrok Fire wylądował na jej kolanach, gdy kontynuował.-Nie możemy pozwolić sobie teraz na relaks, musimy być czujni.
-Zgaduję, że masz rację, ale nie chcę żebyś się denerwował.-jej ręce pogłaskały delikatnie jego dłonie.
-Nie chcę Cię stracić.-zacisnął swój ucisk wokół jej talii, opierając głowę na jej ramieniu.-Prawie straciłem Cię po raz trzeci.
-Ja też nie chcę Cię stracić.-przeczesała swoje włosy.-Ale będzie wszystko w porządku.
-Nie wiesz tego, Fire.-wymamrotał, jego oddech obijał się o jej ramie.
-Więc musimy myśleć pozytywnie.-dziewczyna wzruszyła ramionami.
-Nie sądzę, że 'pozytywne myślenie' uchoroni nas od śmierci, kochanie.-Jason zadrwił, śmiejąc się lekko.
-Hej, nie bądź tak negatywnie nastawiony.-szturchnęła go w ramię.-Jesteś taki irytujący.
-Ale mnie kochasz.-uśmiechnął się z wyższością, zaciskając wargi gdy Fire podniosła głowę dziobiąc lekko jego usta.
-Jason, boję się.-zaczęła z westchnieniem.-Boję się, że zabiorą Cię ode mnie. Boję się, że możesz zostać ciężko ranny próbując mnie chronić. Boję się, że możesz zostać zabity przeze mnie. I boję się, że zostawisz mnie pewnego dnia. Boję się Cię stracić. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
-Nigdy Cię nie opuszczę.-szepnął, wycierając kciukami łzy, które wypływały z kącików jej oczu.-Nigdy Cię nie zostawię. Będę Cię chronić i nie pozwolę się im zbliżyć do Ciebie ponownie. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i nie pozwolę im Cię zabrać ode mnie ponownie.-odgarnął jej włosy do tyłu.-Jesteś dla mnie wszystkim.
Fire cicho zachichotała.-Czy to nie jest dziwne,że prawie miesiąc temu wpadliśmy na siebie na stacji benzynowej i byłeś kompletnym dupkiem, a teraz siedzimy tutaj razem w ten sposób?-więcej łez wypłynęło z jej oczu, gdy mówiła.
-Czuję się, jakby to było wczoraj.-zachichotał, przed przyciśnięciem ust do jej prawej skroni.-Kocham Cię.
-Też Cię kocham.-szepnęła, pochylając się tak, że ich usta stykały się, zanim duży pojazd podjechał na przystanek.-Chodź, wsiadamy.
Jason wsiadł za nią, napinając szczękę gdy rozejrzał się po autobusie, spoglądając na pasażerów, gdy Fire wyjęła kilka monet z jego kieszeni, płacąc za przejazd. Jej dłoń odnalazła jego, gdy prowadziła go do podwójnego siedzenia. Siedzieli w ciszy, do czasu gdy poczuli jak niewielkie palce szturchnęły ich ramiona.
-Czego chcesz?-Jason mruknął, obwijając ramię wokół talii Fire, gdy spojrzała na chłopca za nimi.
-Co się stało z Twoją twarzą?-chłopiec zapytał.-Wdałeś się w bójkę?
-Oh-uh...Nie, po prostu...-Fire odwróciła się do Jasona z pytającym spojrzeniem.
-Spieprzaj, dzieciaku.-Jason splunął, odwracając się.
-Jase, nie bądź niegrzeczny.-Fire syknęła, uderzając go łokciem w bok. Poczuła, że chłopiec szturcha ją ponownie. Spojrzała na niego.
-Twój chłopak jest dupkiem.-chłopiec szepnął, zdobywając śmiech od dziewczyny i gniewne spojrzenie od Jasona.
-Złamię Cię na pół, gówniarzu.-warknął, otrzymując kolejny cios w żebra od Fire.
-On jest jeszcze dzieckiem.-zmarszczyła brwi, po czym odwróciła się.-Jak masz na imię?
-Jestem Daniel.-chłopiec uśmiechnął się, ukazując rząd krzywych mlecznych zębów.-Jesteś ładna.
-Ohh, dziękuję.-Fire zachichotała.
Jason zacisnął szczęki, posyłając Danielowi kolejne śmiertelne spojrzenie, przyciągając bliżej Fire, złożył zaborczy pocałunek na jej szyi.
-Zazdrosny?-Fire zaśmiała się lekko, kładąc dłoń na jego piersi aby go odepchnąć.
-Nie ma mowy.-zaszydził, chwytając płatek jej ucha między zęby.
-Ludzie patrzą.-Fire zarumieniła się, gdy poczuła wiele par oczu wpatrujących się w nich.
-Więc? Niech patrzą.-Jason mruczał naprzeciwko jej skóry, podnosząc głowę, zbliżając się niebezpiecznie blisko jej ust.-Niech wszyscy wiedzą, że jesteś moja.
-Ew!-Daniel krzyknął za nimi, udając odruch wymiotny.
Fire zaśmiała się nieśmiało, gdy jego matka wsunęła smoczek do jego ust.-Już wystarczy, Danny.
Odwróciła się do Jasona, który jedynie wywrócił oczami, oparła głowę na jego ramieniu.
______________________________________________
-Myślisz, że ktoś jest w domu?-Fire zapytała, zbliżając się do głównych drzwi.
Jason wzruszył ramionami, wkładając klucz do zamka. Otworzył drzwi, ostrożnie wchodząc do domu, zanim mała postać siedząca na podłodze przykuła jego uwagę.
-Hej Bella.-Fire przykucnęła, podnosząc ją do góry.-Gdzie jest mama?
Dziewczynka wskazała korytarz, gdzie pojawiła się Christina.-O mój boże, gdzie Wy byliście? Martwiliśmy się!
-Dzwoniłem do Ciebie ze sto razy, człowieku myśleliśmy, że nie żyjesz!-Caleb wszedł do przedpokoju, podchodząc do nich.
-Bylibyśmy wcześniej, ale Ci skurwiele podłożyli bombę w samochodzie mojej mamy.-Jason pociągnął za swoje włosy.
-Nie spaliśmy całą noc, czekając na Was.-Caleb założył ręce.
-Fire chciała odpocząć, wiec zatrzymaliśmy się w motelu.-Jason skłamał, rumieniąc się gdy spojrzał na dziewczynę, pocierając kark.
-Uh...Tak, byłam bardzo zmęczona.-policzki dziewczyny płonęły, zatapiając zęby w dolnej wardze.
-Pozbyliście się Victora?-Caleb zapytał.
Jason ścisnął wargi, skinął głową.-Yup.
-Dlaczego tutaj stoimy? Chodźcie.-Christina zaprowadziła ich do salonu.
Fire łaskotała Belle, kiedy usiadła na kanapie, wywołując chichot małej dziewczynki. Jason usiadł obok nich, gdy kąciki jego pulchnych ust drgnęły lekko do góry od małego uśmiechu, gdy patrzył na nie.
-Hej, gdzie jest moja mama?-Jason zapytał, rozglądając się po pokoju.
Caleb zmarszczył brwi, Christina spojrzała na niego z niepokojem, zanim odwróciła się do Jasona.-Nie wiem, stary.
-Co masz na myśli mówiąc, że nie wiesz?-Jason zmarszczył brwi.
-Nie było jej tutaj, gdy przyjechaliśmy tu wczoraj.-Caleb podrapał się po karku.
-Co?-Jason wstał natychmiast z fotela.-Ona spała gdy wychodziłem.
-Nie było tu nikogo. Dzwoniłem żeby Ci powiedzieć, ale nie odbierałeś.-Caleb wyjaśnił.
Jason zwinął palce w pięści, jego szczęka zacisnęła się, a żyły, które znajdowały się na jego szyi były teraz jeszcze bardziej widoczne.-Co kurwa? Miałeś ją do chuja chronić!-chwycił za kołnierz koszuli Caleba.
-Jason, przestań!-Fire posadziła Belle na kanapie, wstając z fotela.
-Byłem tutaj jak najszybciej, nie było niczego co mogłem zrobić.-Caleb oderwał z dala rękę Jasona.
Jason chwycił swoje karmelowe włosy, gdy jego bursztynowe oczy pociemniały przez złość, która pulsowała w nim.
-Uspokój się.-Fire podeszła do niego.
-Nie pieprz mi, że mam się kurwa uspokoić!-warknął, łapiąc materiał jej koszulki.
Przyłożyła ręce do jego napiętej twarzy, przykrywając delikatnie jego policzki, mówiąc łagodnie.-Kochanie, uspokój się, musimy się nad tym zastanowić.
Napięte mięśnie Jasona lekko odprężyły się na jej dotyk.-Zabrali ją, Fi.-jego ciało drżało w gniewie i strachu, gdy puścił jej koszulkę.
-Wiem, ale znajdziemy ją, obiecuję.-Fire szepnęła i oparła czoło o jego.
-Nie możesz mi tego kurwa obiecać!-Jason syknął, odsuwając się.
Oczy Fire wpatrywały się w podłogę.-Wiem, ale możemy spróbować.
-Może już być kurwa martwa!-Jason walnął pięścią w ścianę, przed odwróceniem się w stronę Fire.-To wszystko twoja pieprzona wina!
-Co kurwa? Jak to moja wina?-dziewczyna posłała mu pełne niedowierzania spojrzenie.
-Musiałem chronić Ciebie, Ty głupia suko! Nie mogłaś się kurwa zaopiekować sobą na jedną cholerną noc! Gdybym nie był dla Ciebie takim cholernym mięczakiem, całe to gówno nie wydarzyłoby się!-Jason warknął impulsywnie.
Usta Fire rozchyliły się w szoku na jego słowa, podnosząc brwi.-Przykro mi, że przypadkowo zostałam kurwa porwana, gdy Ty byłeś zajęty wciskaniem swojego chuja do dupy jakiejś dziwki!-powiedziała w odwecie.-Wiesz co? Ten dzieciak Daniel, miał rację, jesteś popieprzonym dupkiem.
Przechodząc potrąciła Jasona, wychodząc z pokoju, trzasnęła drzwiami z całą siłą. Jason wydał jęk frustracji, chwytając za włosy po raz kolejny.
Christina wymamrotała coś jadowicie, podnosząc Belle z kanapy.
-Zamknij się.-Jason chrząknął, pioruny cisnęły się z jego ciemnych, orzechowych oczu.
-Lepiej ją przeproś, albo posiekam Twojego kutasa.-Christina przepchnęła się obok Jasona z Bellą w ramionach, wychodząc z salonu.
Przewracając oczami, chłopak powlókł się korytarzem, wzdychając głęboko, chwycił za klamkę.
-Kochanie?-zawołał łagodnie, otwierając drzwi.
-Spierdalaj.-Fire odwróciła się tyłem do Jasona, gdy wszedł do pokoju.
Żołądek chłopaka zacisnął się, gdy wszedł na łóżko, kładąc dłoń na jej talii, przyciągając ją.
-Nie dotykaj mnie, kretynie.-wykręciła się od jego dotyku, powodując, że jego serce gwałtownie spadło do żołądka.
-Kochanie, przepraszam.-wyszeptał, owijając rękę wokół jej talii i przyciągnął ją do piersi, umieszczając łagodne pocałunki na jej ramieniu.-Nie miałem na myśli tego, co powiedziałem.
-Cokolwiek.-Fire wymamrotała, wzruszając ramionami.-Spójrz na nas, Jason. Byliśmy razem przez zaledwie jedn dzień i już się ze sobą kłócimy.
-Nie mogę nic na to poradzić, że się denerwuję. Kto wie, co mogą robić teraz mojej mamie.-Jason sięgnął do jej talii ponownie.-Nie miałem tego na myśli co powiedziałem, to nie jest Twoja wina i nie jesteś głupią suką. Gdy się zdenerwuję, nie mogę tego kontrolować. Mówię jakieś gówno, którego nie mam na myśli.
Z westchnieniem, Fire odwróciła się do niego, chowając twarz w jego piersi.-Przepraszam, że nazwałam Cię dupkiem.
-Kochanie nie martw się, masz rację, jestem dupkiem.-zachichotał cicho, pozostawiając pocałunek na jej głowie, chowając parę kosmyków jej ciemnobrązowych włosów za ucho.-Kocham Cię. Wybaczysz mi?
-Oczywiście.-podniosła głowę, zaciskając usta, do których Jason pochylił się do delikatnego pocałunku.-Ja też Cię kocham.
-Bardzo.-mruknął w jej usta.
-Znajdziemy ją, dobrze?-Fire wsunęła palce w jego karmelowe włosy.
-Mhm.-Jason zanucił, naciskając na jej wargi ponownie, gdy lekkie wibracje w jego kieszeni przerwały im chwilę.
Marszcząc brwi, Jason sięgnął do kieszeni, spoglądając na wibrujący telefon Amandy. Nacisnął zielony przycisk, trzymając telefon przy uchu.
Niski chichot wydobył się z drugiej strony.-Myślisz, że mogłeś zabić mojego brata, unikając konsekwencji?
Szczęka Jasona zacisnęła się w gniewie.-Brad.
-Podobał Ci się mały prezent, który zostawiłem dla Ciebie w samochodzie? Mam na myśli, po tych wszystkich miłosnych scenach.-rozbawienie wirowało w głosie Brada.-Szkoda, że Cię nie zabiło.
-Czego kurwa chcesz?-Jason syknął, nienawiść sączyła się z jego głosu.
-Ta Twoja suka. Jak ona miała na imię? Sapphire?-Brad odpowiedział.-Ona musi być dla Ciebie naprawdę ważna, bo całkiem zapomniałeś o swojej mamusi, bo byłeś zajęty swoją małą dziewczynką.
-Ona nie ma z tym nic wspólnego.
-Ale ma, McCann. Słuchaj, oddasz mi swoją dziewczynę, albo do widzenia mamo McCann.
-Nie tkniesz mojej dziewczyny.
-W takim razie zgaduję, że będziesz niedługo uczestniczyć na pogrzebie swojej mamusi.
-Zabiję Cię, McKnight.
-Masz tydzień na zdecydowanie, dzieciaku.-Brad mruknął, zanim dokończył z drwiącym śmiechem.-Nie mogę się doczekać, aby dostać w swoje ręcę trochę seksownego ciała.
Jason zacisnął dłoń wokół telefonu, prawie niszcząc go w uścisku.-Będziesz martwy, zanim zdążysz jej dotknąć.-z wściekłym pomrukiem rzucił telefon na ziemię.
-Czego on chce?-Fire usiadła, wstając z łóżka, gdy Jason odwrócił się do niej.
Chwycił ją mocno za ręce.-On chcę Ciebie.
_________________________________________________________________________________
No i boom! Ci co mówili, ze będzie to bomba- zgadli!
Kolejna drama się szykuje jnrkjhebwgjh jak myślicie co zrobi Jase? Fire czy mama? Piszcie w komentarzach!
__________
Teraz mniej przyjemna sprawa. Ponownie chodzi o aska:) Pojawiają się coraz gorsze 'hejty' na moją osobę. Wyzywacie mnie od dziwek, kurw, szmat i jakiś innych gówien. Czytając to, od razu nie mam ochoty na tłumaczenie. Pisząc takie coś, nie zmobilizujecie mnie do tego, żeby rozdział był szybciej. Nawet nie znacie znaczenia tych słów. Tak więc dla jasności dam Wam tutaj do podszkolenia się, co oznaczają wyrazy, których używacie:) dziwka szmata kurwa
Po przeczytaniu tego, zastanówcie się czy się nie szanuję, czy spełniam seksualne zachcianki mężczyzn:)
Nie mam pojęcia co Wam takiego zrobiłam, że niektórzy z Was nie mają za grosz szacunku do mnie.
__________
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach lub zmieniłeś username, a nada chcesz, żebym
Cię informowała to napisz mi to tym na twitterze lub asku :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
Jeśli czytasz to skomentuj x
01 grudnia, 2013
Twenty-Nine: Mine.
Miłego czytania!
Fire POV
Obudziłam się na dźwięk miękkiego oddechu, moje powieki podniosły się lekko, gdy para umięśnionych ramion mocno oplatała moje nagie ciało. Znajdowałam się w objęciach tego, którego kochałam, a moja głowa spoczywała na jego piersi.
Mały uśmiech pojawił się na moich ustach, a rumieniec oblał moje policzki, gdy wydarzenia z poprzedniej nocy przemknęły przez mój umysł, przypominając mi o jego nieskazitelnym dotyku i niesamowitych pocałunkach. Zagryzłam dolną wargę, gdy przyjemne uczucie wypełniło mój żołądek. Uniosłam głowę i spojrzałam na zegar na szafce nocnej, który wskazywał 13:47. Spaliśmy cały ranek. Moje oczy podążyły do jego przystojnej twarzy, a moje tętno przyspieszyło.
Wyglądał tak spokojnie. Dla kogoś tak zmartwionego, był idealny, dla mnie. Oczywiście, miał gorący temperament, był uparty, zarozumiały, wybredny, nadopiekuńczy i irytujący, ale był również opiekuńczy, inteligentny i kochający-dobrze, przynajmniej dla mnie. Cicho obserwowałam jego doskonałą twarz, gdy moje oczy śledziły włosy opadające w dół jego czoła, na których znajdowały się złote pasemka, następnie jego grube brwi, długie rzęsy, siniak pod lewym okiem, jego miękkie policzki, nos i pulchne, różowe usta. Jego szczęka była doskonale wyrzeźbiona, a skóra blada o odcieniu miodu. Był wspaniały. Schowałam moją twarz z powrotem do jego klatki, która unosiła się po woli od stałych oddechów.
Podążałam tropem paznokci w dół jego ramienia, gdy moje palce pieściły mięśnie, które trzymały mnie bezpiecznie. To jest to gdzie należę. Jego ramiona były moją świątynią. W jego uścisku, czułam się bezpieczna, szczęśliwa, chciana i kochana. Jak wstrętnie wyglądał mając posiniaczone ciało, i tak był idealny.
Słowa rozbrzmiewały echem w mojej głowie, gdy spojrzałam na niego po raz kolejny, a moje usta pozostawiły czuły pocałunek na jego klatce piersiowej. Był mój. Kochałam go, a on mnie. W jego ramionach, nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Wszystkie sekrety i kłamstwa nie miały znaczenia. Moje obawy i niepewności zniknęły.
Mój umysł powrócił do nocy, gdy wpadliśmy na siebie w sklepie na stacji benzynowej. Nigdy nie pomyślałabym, że będę leżała w jego ramionach po długiej nocnej walce, zabójstwie i kochaniu się. Nigdy nie pomyślałabym, że spotkałam nieznajomego, który okazał się moim najlepszym przyjacielem. Nigdy nie pomyślałabym, że możemy tak skończyć. Wydałam z siebie zadowolone westchnienie, obserwując gęsią skórkę, która powstała na skórze Jasona. Poczułam jak porusza się pode mną, drapiąc się po piersi, gdy się przebudzał.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się, przeczesując jego brązowe włosy, odgarniając kosmyki, które opadały na jego czoło. -Czy powinienem powiedzieć dzień dobry?
-Która godzina?-mruknął, jego głos był ochrypły, gdy potarł swoje zmęczone oczy. Jego poranny głos był najbardziej seksowną rzeczą, jaką kiedykolwiek słyszałam.
-Jest po 13.-dotknęłam jego siniaka na policzku.
Jason przejechał językiem po wargach, gdy wplątał swoje długie, chude palce w moje włosy i zaczesał kilka kosmyków za ucho. Ujął dłonią tył mojej głowy, przyciągając mnie do przodu, składając pocałunek na moim czole. Kąciki jego ust wykrzywiły się w uśmiechu naprzeciwko mojego czoła, gdy jego ręka zjechała w dół na moje nagie plecy. Jego twarz zniżyła się, a jego ciepły oddech obijał się o moje usta, gdy nagle nasze usta spotkały się w pocałunku, gdy po chwili przerodziło się w to gorączkowe pocałunki, które coraz bardziej pogłębialiśmy. Ujął mnie ręką w pasie, obracając nas, sprawiając, że teraz unosił się nade mną. Jego dłonie odnalazły moje, łącząc nasze palce razem.
Pozostawiał ciepłe, delikatne ślady w dół mojej szyi, całując moją skórę wraz z siniakami, które utworzyły się po ciasnym uścisku Victora wokół mojego gardła. Gwałtowny wdech uleciał z moich ust, gdy poczułam jego penisa przyciśniętego poniżej mojego pasa. Chwyciłam moją dolną wargę między zęby, gdy poczułam jego dotyk nad moim obojczykiem, gdy zaczął lizać i całować skórę nad nim. Moje gardło zacisnęło się, gdy z pomiędzy moich rozchylonych warg wydobył się cichy jęk, a mój oddech stał się nie równy. Moje serce waliło, gdy Jason podniósł głowę, szukając punktu pulsu na mojej szyi swoimi ustami, gdy mój żołądek wypełniła rozkosz, kiedy delikatnie ugryzł moją skórę, po chwili przejechał po niej językiem i zaczął ją zachłannie ssać. Kolejny jęk. Jego męskość obcierała się o moją kobiecą strefę, wysyłając dreszcze przez moje ciało.
-Jase, przestań.-mruknęłam, starając się ukryć moje jęki, a moje zamknięte oczy migocząc otworzyły się, ponieważ trochę niewygodny był ból, gdy pchnął swoim penisem między moimi nogami.-Jestem obolała.-wyszeptałam, a moje policzki oblały się rumieńcem.
-Nie możesz obsługiwać mojego chuja, kochanie?-pewny siebie uśmieszek pojawił się na jego ustach.
-Zamknij się, to był mój pierwszy raz.-poczułam się trochę speszona, temperatura w pomieszczeniu wzrosła dziesięciokrotnie.
-Przepraszam, kochanie.-mruknął pod moją szczęką, rozbawienie było słyszalne w jego chrapliwym głosie.
-Kocham Cię.-zachichotałam, gdy jego ciepły oddech łaskotał moją skórę.
-Też Cię kocham.-jego pełne usta odnalazły moje ponownie, jego lewa ręka podążyła w dół mojej nagiej talii, pozostawiając delikatne płomienie na mojej skórze.
-Musimy wstać.-wymamrotałam przez pocałunek,-Co jeśli właściciele motelu nas zobaczą?
-Nie.-Jason chrząknął, odsuwając się na chwilę, lecz złączył nasze usta z powrotem.-Oni nie mogą.
-Muszę wziąć prysznic.-odchyliłam się, lecz jego usta zaatakowały ponownie moje.
-Nie.-powtórzył, pozostawiając swoje usta na moich.
-Jason.-jęknęłam, odpychając jego ramiona.
-Tylko razem możemy wziąć prysznic.-jego usta wykrzywiły się w uśmieszku.
-Nie, chcę się umyć, a nie będę w stanie, jeśli Ty tam będziesz.-zmarszczyłam brwi i odwróciłam nas tak, że teraz ja leżałam na nim.
Stłumiony chichot wydostał się z jego gardła.-Oh?-puścił mi oczko.
-Co w tym jest ś-hej! Jesteś obrzydliwy!-uderzyłam go lekko, wijąc się w jego uścisku, gdy moje policzki płonęły.
-To nie jest to, co mówiłaś wczoraj.-szepnął mi do ucha, zjeżdżając dużą dłonią po moich plecach, chwycił moją pupę, wywołując gwałtowny wdech.
Ciepło zaatakowało moją twarz i szyję, czując wybuchające motyle w moim brzuchu.-Za-zamknij się.-wyjąkałam, odpychając jego rękę.
-Boże, kochanie, gdy jęczysz moje imię,kiedy dotykam twojego tyłka, jest cholernie seksowne.-chwycił płatek mojego ucha delikatnie między zęby.-I smakujesz tak dobrze.-zanucił cicho na mojej skórze.
-P-przestań.-wyjąkałam, moje płuca wołały o powietrze, gdy mój oddech został uwiązany w gardle. Zebrałam w sobie siłę, gdy wydostałam się z jego uścisku i przeturlałam na drugą stronę łóżka, krzywiąc się gdy poczułam ból między nogami.-Jase, idź spać.
Prychnął zmęczonym głosem, przewracając się na drugi bok, przykrywając się prześcieradłem. Potrząsając głową, podniosłam biały ręcznik, którym byłam owinięta zeszłej nocy, robiąc wszystko co w mojej mocy, aby zignorować kłujący ból w moim kroczu. Obwinęłam ręcznik wokół siebie, idąc ostrożnie obok brzegu łóżka, gdzie leżał Jason z zamkniętymi oczami.
-Kocham Cię.-szepnęłam, pozostawiając pocałunek na jego czole, następnie udałam się do łazienki, gdzie zastałam jeszcze wannę pełną wody.
Pochyliłam się i wyciągnęłam wtyczkę, pozwalając aby woda została pochłonięta przez odpływ. Moje stopy klepały płytki pode mną, gdy szłam w milczeniu w kierunku prysznica. Zrzuciłam z siebie ręcznik, który okrywał moje ciało, pozwalając mu upaść na podłogę. Gdy podniosłam nogę, aby wejść pod prysznic, zostałam zatrzymana przez parę umięśnionych ramion, czując na karku delikatne pocałunki pulchnych ust.
-Nie sądziłaś chyba, że weźmiesz prysznic beze mnie, prawda?-usta Jasona muskały moja skórę, gdy mówił wysyłając lekkie dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Rzeczywiście, zrobiłam tak.-wbiłam łokieć w jego żebra.
-Ała, kochanie.-potarł skórę nad jego klatką piersiową, lewą ręką podniósł moje ciało bez wysiłku z podłogi, trzymając mnie w pasie, wszedł pod prysznic.
Przewróciłam oczami z irytacją, kiedy zasunął drzwi od prysznica, po czym odwrócił się i przyparł mnie do ściany. Odsuwając się, uderzyłam łokciem w kurki, odkręcając wodę. Gorąca ciecz wypłynęła z prysznica wprost na nas, powodując, że byliśmy cali mokrzy. Jason pochylił się do przodu przyciskając moje ciało do chłodnej ściany, gdy jego usta odnalazły moje po raz kolejny.
-Kochanie.-chwycił delikatnie moja twarz w dłonie, dziobiąc moje usta, mówiąc:-Muszę Cię o coś zapytać.
-Hm?-zanuciłam w jego usta w oszołomieniu.
-Ja uh... Czy Ty-um-urwał, szukając odpowiednich słów.-Więc-c, będz-uh...
-O co chodzi?-przeczesałam palcami jego mokre włosy, mocno zagryzając dolną wargę.
Jego usta wykrzywiły się, gdy ciężko wzdychał, kropelki wody skapywały z jego włosów. Przycisnął czoło do mojego, mówiąc cicho, próbując złapać oddech.-Zostaniesz moją dziewczyną?
Brzmiało to bardziej jak rozkaz niż pytanie, ale mimo to skinęłam nieśmiało z uśmiechem na twarzy.-Oczywiście.
-Dobrze.-uśmiechnął się, łącząc nasze usta w kolejnym pocałunku, który ociekał pasją.
Koniuszki jego palców śledziły skórę nad moją szyją, ramionami, aż w dół mojego pasa, ciepło rosło we mnie z każdym gorącym dotykiem. Para zaczęła się unosić ukrywając nas. Podążyłam tropem swoich palców w dół jego tułowia, opierając się na mięśniach jego brzucha. Ręce Jasona dotarły do moich ud, podnosząc je i obwijając je sobie wokół bioder, gdy ból w kroczu dał o sobie znać, a pisk wydobył się z moich ust.
-Przepraszam, kochanie.-jego chrapliwy głos zawibrował na mojej skórze, przykładając swoją głowę do mojej szyi, zaczął składać na niej pocałunki.
Przygryzłam dolną wargę, wplątując palce w jego miękkie, zmoczone włosy. Odchyliłam głowę, gdy dotarł do mojego ramienia, dziobiąc je lekko, jego usta, delikatne jak płatki kwiatów.
-Boże, Kocham Cię.
_______________________________________________________
Westchnienie uleciało z moich ust, gdy szarpnęłam za koszulę, którą nosiłam poprzedniej nocy. Nie mogliśmy zmienić ubrań, dopóki nie wróciliśmy do domu. Moje zęby trzymały dolną wargę, gdy wspomnienia z poprzedniej nocy odtwarzały się w moim umyśle wielokrotnie. Moje serce biło gwałtownie, a gęsia skórka pojawiła się na skórze. Gdy Jason kochał się ze mną, byliśmy jednością. Wszystko inne zniknęło, wszystko było idealne. Nigdy nie pomyślałam, że to będzie tak niesamowite, ty było jak piękny sen. Moje kolana osłabły, a moje serce jeszcze trochę i eksplodowałoby w klatce piersiowej.
Chłodny, cienki łańcuszek obwijany wokół mojej szyi wyrwał mnie z rozmyślań, para znajomych ust pieściły skórę pod moim uchem.
Westchnęłam gwałtownie.-Przestań się skradać w ten sposób!-spojrzałam w dół, aby zobaczyć naszyjnik, który dał mi Jason.-Aw, gdzie go znalazłeś?
-Blaise rzucił mi go, kiedy go pobiłem.-Jason zaśmiał się, obwijając silne ramiona wokół mojej tali.-Gotowa?
-Tak.-skinęłam głową, przesuwając jego rękę, aby mnie wypuścił, splatając nasze palce, powodując wybuch motyli w moim brzuchu.
To wszystko było tak niesamowite, trzymanie go za rękę, całowanie, przytulanie, nazywanie go moim chłopakiem. Chłopak... słowo wirowało w mojej głowie, czując się trochę roztrzęsiona. Jason McCann był moim chłopakiem. Musiałam wyglądać jak kompletny palant, kiedy uśmiech na mojej twarzy urósł.
Wsiedliśmy do samochodu, rozłączając nasze ręce, gdy usiedliśmy na swoich miejscach. Jason uruchomił samochód, wyjeżdżając z parkingu, zmierzając w kierunku domu.
____________________________________________________
-Jak myślisz, co powiedzą inni?-złapałam się materiału siedzenia.
-Hm?-Jason wyjął papierosa ze swoich pulchnych ust, uwalniając dym w stronę otwartego okna.
-Twoja mama, Caleb i Christina, jak myślisz co powiedzą o nas?-odchyliłam głowę z powrotem na zagłówku pasażera, obserwując uważnie Jasona. On był taki wspaniały.
-Myślę, że będą szczęśliwi.-wzruszył ramionami, chwycił delikatnie moją dłoń, dając jej ciepły ścisk.
-Tak.-wymamrotałam, splatając nasze palce.
Samochód wolno zatrzymał się, gdy natknęliśmy się na czerwone światło, a Jason pochylił się by delikatnie musnąć moje wargi. Smakował jak kawa z kawiarni, w której przed chwilą byliśmy, połączony z tytoniem.
Wzdrygnęłam się lekko.-Rzucisz kiedykolwiek palenie?
-Nie.-usta Jason zacisnęły się, ujawniając jego dołeczki, zanim ponownie zaciągnął się papierosem.
Przewróciłam oczami, patrząc jak wydmuchuje kolejną chmurę dymu. Ruszył, gdy zapaliło się zielone światło, zatrzymując się na poboczu chwilę później.
-Coś jest nie tak z samochodem.-mruknął, wysiadając, podniósł maskę pojazdu, oglądając dokładnie silnik.-To nie działa poprawnie.
Zostałam w fotelu, patrząc jak Jason oblizuje wargi, biorąc papierosa do ust. Odruchowo przysunęłam dłoń do ust, gdy ziewnięcie uleciało z moich ust. Podniosłam papierowy kubek kawy, którą Jason kupił dla mnie, biorąc mały łyk gorącej cieczy.
-Fi!-Jason zawołał.
Zerkając na niego, zobaczyłam panikę na jego twarzy, a jego karmelowe oczy przepełnione były strachem.
-Wysiadaj z auta!
_________________________________________________
Dam dam dam... Jednak Jason McCann jest trochę nieśmiały. bhweriughiwu
Wszystko było cudownie, ale nie mogło trwać wiecznie. Jak myślicie co się stanie? Piszcie w komentarzach!
*********
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach lub zmieniłeś username, a nada chcesz, żebym Cię informowała to napisz mi to tym na twitterze lub asku :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
Jeśli czytasz to skomentuj :) x
12 listopada, 2013
Twenty-Eight: Confessions.
NO NAME POV
Fire stała zamrożona, mając szeroko otwarte oczy i usta rozchylone w szoku, gdy jego słowa trafiły do jej ucha i krążyły w jej umyśle. Bicie jej serca na chwilę się zatrzymało, po czym zaczęło gwałtownie wzrastać. Jej policzki i szyja płonęły z gorąca, gdy zmusiła się do obrócenia. Podniosła drżącą rękę, dotykając posiniaczonego policzka Jasona, po czym szybko zamachują się, cofnęła rękę, pozostawiając piekący ból na jego policzku.
Jason natychmiast dotknął swoją zimną dłonią swój policzek, gdy zwrócił się do niej z niedowierzaniem.-Co jest kurwa?
Odwracając się, skrzyżowała ramiona mrucząc.-Pewnie powiedziałeś to każdej dziewczynie, którą pieprzyłeś.
Jason otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale przerwał oblizując wargi.-Yeah, może.
Fire zaszydziła, krzywiąc się, gdy podszedł do niej, łapiąc jej talie. Wiła się w jego uścisku, przygotowywując do ucieczki, ale bez skutku.
-Posłuchaj mnie.-szepnął, chwytając jej brodę, tak, żeby patrzyła na niego.-Zrobiłem to wszystko przez Ciebie-.-zatrzymał się, gdy Fire chciała ponownie zaprotestować, położył palce na jej ustach.-zrobiłem to, bo chciałem o tobie zapomnieć. Odkąd Cię znalazłem, nie byłem w stanie przestać o Tobie myśleć. Byłaś w moim umyśle każdego dnia.
-Bzdura.-Fire mruknęła, odpychając jego ręce od siebie, obracając się.
Gniew narastał w żołądku Jasona, gdy on dalej mówił.-Kocham Cię, do cholery. I Kocham Cię kurwa! Zrobiłem wszystko, co się kurwa da, żeby zaprzeczyć moim uczuciom do Ciebie, ale przez to chciałem Cię jeszcze bardziej. Myślałem, że kurwa inne dziewczyny pomogą mi zapomnieć o Tobie, ale za każdym razem gdy to robiłem, widziałem Ciebie! Myślałem, że kocham się kurwa z Tobą! Nawet doszło do tego, że mówiłem do nich Twoim imieniem!-połknął gulę śliny w gardle, przed cichym kontynuowaniem-Jesteś jedyną dziewczyną, którą chcę.
Fire odwróciła się powoli twarzą do Jasona, a łzy były widoczne w jej dolnych powiekach, gdy utkwiła swoje spojrzenie w podłodze.
-Kiedy zdałem sobie sprawę, że Victor Cię zabrał, myślałem, że Cię straciłem.-pochylił podbródek, mówiąc cicho.-To uświadomiło mi, jak bardzo Cię potrzebuję i jak bardzo cię o Ciebie troszczę.
Załzawione oczy Fire uniosły się, patrząc na Jasona, gdy chwyciła rękoma tkaninę pobrudzoną krwią. Jej usta naparły łagodnie na jego, tworząc jedność, gdy ujął jej policzki w swoje szorstkie dłonie, odwzajemniając pocałunek. Żołądek Fire wypełniło stado motyli, gdy jej tętno wzrosło, podczas gdy ich usta poruszały się w synchronizowanych ruchach. Duże ręce Jasona zjechały do pasa, przyciągając jej ciało jeszcze bliżej, gdy pocałunek stawał się coraz bardziej gorący, kiedy przejechał językiem po jej dolnej wardze. Złośliwie, nie otworzyła ust. Jason warknął niemal dziecinnie, zjeżdżając na jej tyłek i ściskając go, wywołując cichy, gwałtowny wdech. Jego język prześlizgnął się przez jej rozchylone usta, rozpoczynając zmysłowy taniec wraz z jej językiem.
Smukłe palce Fire wsunęły się w brązowe włosy Jasona, ciągnąc za ich końce, gdy pocałunek stawał się bardziej gorący. Jej stopy wolno się cofały, odbierając wskazówki od Jasona, który poruszał się do przodu. Jej plecy spotkały twardą ścianę, gdy Jason wślizgnął rękę pod materiał jej bluzki, gładząc jej skórę. Pocałunek stał się bardziej namiętny, gdy ich ciała były przyciśnięte do siebie, nie zostawiając przestrzeni pomiędzy nimi. Wszystko co czuli to, potrzeba pocałunku, a ich ciała płonęły z pożądania i pasji.
-Kocham Cię.-Fire szepnęła między gorącymi pocałunkami.
-Wiem.-odezwał się Jason, przygryzając jej wargę na chwilę, po czym wrócił do całowania jej ust.-I ja kocham Ciebie.
Krew napłynęła do policzków Fire, gdy jej tętno wzrosło, na jego wypowiedziane słowa. Czuła się dziwnie, by przyznać się mu do swoich uczuć, ale wiedziała, że on czuje to samo do niej. Jej usta wykrzywiły się w uśmiechu, gdy pocałunek nadal trwał, ale Jason na chwilę oderwał się od jej warg i zaczął składać niechlujne pocałunki wzdłuż jej szczęki, zatrzymując się, aby skubnąć lekko ucho. Jej kolana osłabły, gdy jego wargi pieściły skórę pod jej uchem, zostawiając mrowienie, gdy zaczął się zniżać.
Fire szarpnęła za jego miękkie włosy, drugą ręką ściskając materiał kurtki, podczas gdy jego usta pieściły skórę pod jej szczęką. Jego pocałunki były odurzające, a place miękkie jak piórko. Jason swoimi szorstkimi, ale ciepłymi palcami pieścił jej smukłą talię, przesuwając ręką dalej pod jej bluzkę, sprawiając, że jej żołądek zaciskał się przyjemnie.
Szepnęła jego imię, gdy jęk wydostał się z jej ust, kiedy jego mokry język pieścił jej skórę, a jego wargi ssały ją łagodnie. Jego żołądek wypełniony był delikatnym mrowieniem, gdy jej głos obijał się echem w uszach. Jego ręce automatycznie przyciągnęły ja bliżej, a ich ciała były ściśnięte mocno ze sobą. Czuła szybkie walenie w piersi, kiedy lekki uśmieszek pojawił się na jej ustach.
Fire pochyliła się, a Jason oderwał usta od jej szyi, gdy ona oparła czoło na zgięciu jego szyi. Jej ręce chwyciły jego kark, ciągnąc go do uścisku. Trzymał ją mocno w talii, chowając głowę w jej ramię. Komfortowa cisza wypełniła pokój, gdy trzymali się nawzajem w objęciach.
Chwilę później ich ciała uwolniły się od siebie. Ręce Fire chwyciły ramiona Jasona, ściskając je z cichym uśmiechem. Jego chwyt stał się czuły, gdy zamknął oczy.
-Potrzebujesz prysznica.-Fire wymamrotała, śledząc oczami po jego pobrudzonej odzieży.
-Tak jak Ty.-Jason śledził delikatnie ręką jej posiniaczoną szczękę, gdy wyrzuty sumienia uderzały go w pierś.
-Idź wziąć ciepłą kąpiel.-przycisnęła delikatnie usta do jego policzka, następnie odsuwając się .-Wykąpię się po Tobie.
-Więc dlaczego nie możemy po prostu zrobić tego razem?-Jason oblizał usta.
Fire pokręciła głową, siadając na łóżku, kładąc się.-Chcę się położyć na trochę.
Jason przeczesał swoje potargane włosy, odwracając się by wejść do łazienki. Fire obróciła się, układając się wygodnie na materacu. Wcześniejsze wydarzenia przemknęły przez jej umysł, powoli zamykając oczy, gdy głos Jasona roznosił się echem w jej głowie, powodując motyle w jej brzuchu. Powoli pochłaniał ją sen. Chwilę później została podniesiona z łóżka przez parę umięśnionych ramion. Spojrzała w górę i zobaczyła, że kierują się do łazienki.
-Jase?-zmarszczyła brwi, gdy ją postawił.-Co Ty robisz?
-Bierzesz ze mną kąpiel.-uśmieszek pojawił się na jego ustach, gdy chwycił jej koszulkę.
-Nie.-jęknęła, odpychając go, gdy jej policzki stały się różowe.
-Dlaczego nie?-ujął jej twarz w dłonie, kciukami gładząc jej zaczerwienione policzki.-Nie będę patrzeć, jeśli nie chcesz.
-Jesteś świnią, Jase, wiem, że będziesz patrzył.-zaśmiała się lekko, wywracając oczami.
-Kochanie, ostatecznie mogę Cię zobaczyć nago.-zachichotał, kładąc ręce na jej talii.
-Oh na prawdę?-Fire uniosła brwi.
-Tak.-Jason mrugnął, gdy jego uśmiech urósł, przyciągając jej ciało bliżej.
-Nie sądzę.-odwróciła się, aby odjeść, ale została z powrotem przyciągnięta do klatki piersiowej Jasona.
-Chodź kochanie, to tylko niegroźna kąpiel.-pocałował lekko skórę jej policzka.
Oczy Fire spoglądały na kafelkową podłogę.-Po prostu... Wyglądam wstrętnie z tymi wszystkimi siniakami.
Jason potrząsnął głową.-Wciąż jesteś piękna.-mruknął w jej szczękę.
Podniósł rękę, trzymając jej brodę między kciukiem i palcem wskazującym, odwrócił jej twarz do siebie złączając ich usta w jedność. Jej tułów przekręcił się wraz ze swoimi nogami, przechylając się do przodu, gdy jego zachłanne usta odsunęły się na moment. Ponownie chwycił palcami jej bluzkę, podnosząc materiał, złączając ponownie usta z jej. Z cichym westchnieniem, podniosła ręcę do góry, upuszczając tkaninę na podłogę.
-Idź.-położyła ręce na jego piersi, popychając go, gdy dotarł do drzwi łazienki, a następnie popchnęła zamknięte drzwi.
Fire zdjęła pozostałe części garderoby, rzucając je na wieszak. Wsunęła stopę przez pianę w wannie, aż do ciepłej wody, w celu sprawdzenia temperatury. Powoli weszła do wanny, gdy jej mięśnie relaksowały się w wodzie. Zamknęła oczy, zanurzając głowę w wodzie. Oparzenia od liny na ramionach zapiekły ją, gdy usiadła dostosowując swoją pozycję.
-Mogę wejść?-chrapliwy głos Jasona zawołał po drugiej stronie drzwi.
-Tak.-Fire odpowiedziała niepewnie, zbierając pianę na klatkę piersiową, aby się zakryć.
Drzwi otworzyły się, a Jason wszedł w samych bokserkach. Policzki Fire oblały się rumieńcem, gdy chłopak podszedł do wanny. Przygryzając wargi, odwróciła się, gdy zsunął swoje bokserki. Zaśmiał się, kiedy wszedł do wanny, a uśmieszek nie schodził z jego twarzy. Oczy Fire patrzyły nieśmiało na ścianę, gdy zakryła swoje napięte ciało podświadomie.
-Spokojnie kochanie.-Jason odnalazł jej stopy w wodzie, pocierając je delikatnie, powodując gwałtowny wdech z jej ust.
Jej zęby nadal przygryzały dolną wargę, gdy zerknęła na niego.
-Nie wstydź się.-przesunął się do przodu, sięgając do jej talii. Wciągnął jej ciało na swoje kolana, opierając jej nogi o krawędź wanny.
Jej policzki oblały się jaśniejszym odcieniem czerwieni, gdy jego szorstka dłoń pomasowała jej nagie plecy. Jej oddech był nierówny, a gęsia skórka tworzyła się na jej skórze, gdy poczuła jego rękę na górze swojej nogi.
-Spokojnie.-Jason powtórzył jej cicho do ucha, całując je.-Kocham Cię.
Znajomy, przyjemny ból napełnił jej żołądek ponownie, sprawiając, że jej tętno przyspieszyło.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-podniosła oczy, aby spotkać jego, które były przepełnione winą.
-Ponieważ nie jestem dla Ciebie wystarczająco dobry.-odpowiedział, marszcząc brwi.
-Co masz na myśli?-zapytała, splatając swoje palce z jego.
-Jestem potworem, Fi. Zabrałem Ci wszystko. Zabiłem Twoją rodzinę. Wyrządziłem Ci tyle bólu.-wyrzuty sumienia przepełniały jego głos.
-Nie jesteś potworem.-podniosła mokrą rękę, pieszcząc jego policzek.-Jestem na Ciebie wciąż wkurzona za zabicie ich, ale to już przeszłość. Mam Ciebie, Twoją mamę, Caleba, Christine i małą Belle też. Jesteś moją rodziną.
-Przepraszam za wszystko.-przycisnął usta do jej czoła.-Nie zasługuję na Ciebie.
-Nie mów tak.-podążyła rękę do jego włosów.
-Ale-
-Ciii.-Fire położyła palce na jego pulchnych wargach, dziobiąc lekko jego usta.
Kolejny gorący pocałunek rozpoczął się, złączając ich usta w jedność. Czuli znajome wstrząsy elektryczne z ich ust, gdy każdy gram adoracji był odczuwalny w pocałunku. Żołądek Fire napełniony był motylami, gdy ręka Jasona jechała po jej udzie, do talii, ściskając jej piersi, a gwałtowny wdech uciekł z jej ust.
-Wszystko w Tobie jest tak cholernie doskonałe.-wychrypiał w jej ciało, zostawiając mokre pocałunki na linii jej szczęki.
Jej place zanurzone były w jego złotych włosach, a miękkie jęki i nierówne oddechy były słyszalne w pomieszczeniu. Jego gorący język, sunął zmysłowo wzdłuż jej szyi, ssąc ją delikatnie, gdy jego ręka masowała jej pierś, zdobywając jęk w postaci jego imienia. Kontynuował swoje działania w dół jej obojczyka, delektując się głosem Fire.
-Kocham Cię.-podniósł głowę, całując ją w usta.
-Pokaż mi.-wymamrotała, odpychając jego usta.
-Hm?
-Kochaj się ze mną.
-Jesteś pewna?
Fire skinęła głową, śledząc palcami jego szczękę.
Oblizał szybko usta, dając jej buziaka, mówiąc-Chodźmy.
Fire podniosła się z niego, wychodząc z wanny. Chwyciła ręcznik z wieszaka obok zlewu, owijając go wokół mokrego ciała. Usłyszała łagodny chichot, gdy para wilgotnych ramion chwyciła mocno jej talię, a pulchne usta całowały czule skórę pod jej uchem. W jej brzuchu roiło się od motyli, gdy poczuła gorąc na policzkach, wychodząc razem z łazienki.
Jason obkręcił Fire tak, że stała teraz twarzą do niego, atakując gorączkowo jej wargi. Zrobił krok do przodu, unosząc jej ciało, gdy jej nogi uderzyły o łóżko, położył jej ciało na materac. Jego gorący język wsunął się między jej wargi, badając jej podniebienie, skanując każdy centymetr, aż w końcu ich języki połączyły się w zmysłowym tańcu. Chwycił białą tkaninę, która dzieliła go do ciała Fire, zdejmując ją, ukazując ją tylko i wyłącznie dla niego. Temperatura w pomieszczeniu wzrosła dziesięciokrotnie, gdy opuszki jego palców badały jej skórę, liżąc ją.
Fire wplotła palce w jego włosy, zagryzając dolną wargę. Jason pocałował ostatni raz jej skórę, po czym pieścił skórę jej szczęki po raz kolejny. Prześcieradło przykro dwa ciała pełne żądzy, gdy ssał jej szyję powodując u niej jęki w postaci jego imienia, które spowodowały, że jego penis urósł i usztywnił się. Przycisnął usta do zaczerwionego śladu na ciele, zjeżdżając w dół. Jego ciepłe dłonie chwyciły jej piersi, ugniatając je lekko, zdobywając tym więcej jęków, kiedy delektował się jej głosem, mówiącym jego imię.
Gorący język Jasona lizał jej obojczyk, otrzymując westchnięcie od Fire. Jej ciało zaczęło drżeć, przez gorące oddechy Jasona, gdy pocałował miejsce między jej piersiami. Rozkoszowała się jego dotykiem, łapiąc głęboki oddech, gdy język chłopaka obwinął się wokół sutka prawej piersi, a jego szorstkie palce pieściły drugą pierś. Chwyciła ręcznik, który leżał po jej ciałem, wyginając plecy w łuk, gdy Jason zaczął delikatnie ssać jej sutka, kiedy niewyraźne przekleństwa wydostawały się z jej ust.
Uszy Jasona delektowały się każdym jękiem i warknięciem, które dawała mu Fire. Uwielbiał to uczucie, że jego czyny sprawiały jej przyjemność.
Żądza ognia rozpaliła ich, gdy nakręcali siebie nawzajem.
Uczucie przyjemności wstrząsnęło ciałem Fire, gdy jej umysł był skupiony na czynach chłopaka. Z trudem łapała oddech, gdy Jason odsunął się od jej klatki piersiowej, podnosząc się, składając jeden pocałunek na jej wargach, przed ponownym obniżeniem się, pozostawiając miękkie pocałunki w dół jej płaskiego brzucha, który napełniony był motylami.
-Poczekaj aż poczujesz to, kochanie.-Jason mówił w jej skórę, gdy jego szorstkie dłonie głaskały jej uda.
Twarz Fire oblała się rumieńcem, próbując złączyć nogi, żeby się zasłonić.
-Nie ukrywaj się.-Jason szepnął, jeżdżąc palcami w górę po wewnętrznej stronie jej uda.-Jesteś taka piękna.-pogłaskał jej obolałe ciało, naciskając palcem wskazującym, zdobywając gwałtowny wdech dziewczyny.
Przejechał łapczywie językiem po wargach, gdy patrzył na wijącą się dziewczynę, którą kochał, czując, że jego penis stał się jeszcze bardziej twardszy, gdy fala przyjemności przechodziła przez nią. Jego oczy płonęły z pożądania, gdy włożył w nią jeden palec, a potem kolejny, poruszając nimi w tą i z powrotem, powodując, że jej ciało się napięło. Zagryzł dolną wargę, zakręcając palcami, uderzając w doskonały punkt, wysyłając Fire na wyższy poziom rozkoszy, gdy wygięła plecy w łuk. Jego palce ocierały się o jej ścianki, zdesperowane, żeby dać jej przyjemność i udowodnić swoją miłość. Jego szczęka zacisnęła się słysząc jej co raz głośniejsze dźwięki, gdy wołanie jego imienia, było jak piękna melodia.
Powoli, wysunął swoje palce, mówiąc łagodnie, gdy jego głowa zsunęła się niżej.-Spodoba Ci się to, Fi.
Fire nabrała gwałtownie powietrza, gdy jego usta złożyły delikatny pocałunek na jej cipce. Pot spływał w dół jej świątyni, gdy jej ciało dygotało. Jej umysł został przeniesiony na zupełnie inną planetę, gdzie Jason sprawiał jej przyjemność. Jej biodra podskoczyły do góry, gdy spotkały się z ustami chłopaka, kiedy jego język wślizgnął się do środka jej ciała. Żołądek Fire skręcił się przyjemnie, czując rozkosz, która przejęła kontrolę nad jej ciałem. Zanim mogła osiągnąć swój szczyt, Jason cofnął się, siadając powoli.
Odwrócił się do krawędzi łóżka, sięgając do kieszeni dżinsów, które leżały na podłodze, wsuwając rękę i wyciągając mały, zapakowany przedmiot. Fire przełknęła gulę w gardle, a jej oddech stał się ciężki i nierówny, gdy patrzyła jak chłopak rozerwał opakowanie. Jej policzki płonęły, a oczy rozszerzyły, gdy założył prezerwatywę na swojego grubego penisa, pokrywając go gumą. Wykrzywiła usta, zaciskając je z niepokojem, gdy zbliżył się do niej, całując jej czoło.
-Na pewno tego chcesz, kochanie?-musnął kciukiem jej policzek, pieszcząc jej siniaka z miłością.
Skinęła głową, opierając drżące dłonie na jego karku, gdy złożył ciepły pocałunek na jej ustach, wywołując stado motyli w jej brzuchu.
-Kocham Cię, Sapphire.-cmoknął ponownie jej usta.
-Też Cię kocham, Jason.-złożyła mały pocałunek na czubku jego nosa, gdy uśmiech uformował się na jej twarzy.
Zwilżył wargi, wchodząc w nią ostrożnie, marszcząc lekko brwi, gdy Fire dyszała gwałtownie, krzywiąc się z bólu. Jego penis pocierał się o jej wewnętrzną barierę, jak ostry nóż tnący ciało.
-Przepraszam kochanie. Zaraz będziesz czuć się dobrze.-otarł łzy, które uciekły z jej oczu, opierając czoło o jej, gdy jej palce wbiły się w jego ramiona. Wszedł głębiej i zaczął się poruszać, zdesperowany, aby uwolnić ją od bólu. Jego biodra wolno kołysały się do jej, gdy chrząknął cicho.-Jesteś tak cholernie ciasna.
Bół nadal męczył Fire, ale zaczął znikać, gdy delikatne pchnięcia Jasona, sprawiły, że poczuła się lepiej. Jej gryzmas zmienił się w jęki i gwałtowne oddechy rozkoszy. Palce Jasona zakręciły się, chwytając mocno prześcieradło, gdy jego biodra poruszały się w przód i w tył, kiedy ciche warknięcia przedostawały się przez jego zaciśnięte zęby. Świat wokół nich zniknął, nie pozostawiając nic, oprócz ich, którzy płonęli pożądaniem i namiętnością.
-Jesteś taka doskonała.-głowa Jasona zanurzyła się w zgięciu szyi Fire, pozostawiając ślady ciepłych pocałunków, gdy jego pchnięcia stały się szybsze i bardziej szorstkie, wiedząc, że Fire poczuła przyjemność, którą chciał jej dać.
Jej zęby chwyciły dolną wargę, zagryzając ją mocno, gdy poczuła fale ekstazy przepływającą przez jej ciało. Cichy pomruk opuścił wargi Jasona, gdy jej paznokcie wbiły się w skórę jego pleców, pozostawiając widoczne ślady na ciele, gdy głośno wyjęczała jego imię.
Żołądek Jasona zacisnął się, gdy chwycił jej lewą nogę i obwinął ją wokół swojego pasa, trzymając drugą, pozwalając mu dojść do miejsca, które doprowadziło Fire na krawędź.
-Krzycz moje imię kochanie, niech każdy wie, że jesteś moja.-sapał ciężko do jej ucha, gdy poczuł, że zbliża się ku swojemu celu.
Dzikie tornado przeszło przez ciało Fire, płonące uczucie powróciło, tym razem eksplodując, gdy wstrząsy przeszły przez jej ciało, kiedy osiągnęła swój szczyt, słuchając poprzednich poleceń Jasona. Melodyjny krzyk wywołał swój punkt kulminacyjny, wywołując jęk z jego strony, kiedy uwolnił swoją całą miłość do gumy, którą pokryty był jego członek.
______________________________________
Jason
-Kurwa.-zakląłem pod nosem, kiedy doszedłem po raz trzeci tej nocy.
Wolno, wyszedłem z niej, kładąc się obok dziewczyny, z którą właśnie się kochałem. Ściągnąłem gumę ze swojego chuja, rzucając ją do kosza obok nocnego stolika. Przewracając się na drugi bok, obwinąłem swoje ramiona wokół talii Fire, przyciągając jej nagie ciało bliżej siebie. Szczery uśmiech rozprzestrzenił się na mojej twarzy, kiedy przycisnąłem swoje usta do jej po raz setny tej nocy. Sięgając ręką w dół, chwyciłem prześcieradło, okrywając nas. Fire schowała swoją czerwoną twarz w zgięcie mojej szyi, gdy usłyszałem jej chichot.
-Co?-zaśmiałem się, przeczesując jej luźne kosmyki brązowych włosów, chowając je za ucho.
-Ja po prostu... Naprawdę Cię kocham.-westchnęła, wywołując mrowienie na mojej skórze, gdy złożyła pocałunek na moim ramieniu.
Chwyciłem ją drugą ręką i podciągnąłem do góry. Prowadziłem swoje koniuszki palców w dół jej kręgosłupa, gdy gęsia skórka pojawiła się na jej miodowej skórze. Patrzyłem na nią z uwielbieniem, na jej doskonałe ciało.
W pokoju panowała cisza, gdy miękkie pocałunki zostały skradzione, a lekkie dotyki jak piórko zostały dane. Wszystko było idealne. Kochałem ją. Powinienem jej to powiedzieć od początku. Raniłem ją, ale teraz jest lepiej gdy zna prawdę. Nie powinienem od niej uciekać. Kochałem ją przez cały czas.
Delikatna dłoń Fire pogłaskała mnie po policzku, gdy jej podbródek spoczywał na mojej piersi. Pochyliłem się od jej dotyku, umieszczając pocałunek na jej dłoni. Jej palce dotknęły moich ust. Pochyliła głowę, kładąc się obok mojej twarzy, gdy przeczesałem palcami jej długie włosy. Zamknęła oczy, zapadając w sen. Cmoknąłem czubek jej głowy, zaciskając ramiona wokół jej ciała. Moje powieki opadły, wciągając mnie do morza snu, gdy zapadłem w głęboki sen z dziewczyną, którą kochałem, w moich ramionach.
_____________________________________
Jezu co za akcja kjngjhkajeqhj chyba wszyscy na nią czekali hahhaha
Tego się chyba nie spodziewaliście, że tak szybko to się potoczy, co?
Jak myślicie, będzie im dane dalsze spokojne życie, czy przewidujecie jakąś drame? Piszcie w komentarzach!
Dziękuje bardzo za te słowa otuchy na asku i w komentarzach pod poprzednim rozdziałem. Jesteście na prawdę kochani. Kocham Was!
******
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz byc informowany to pisz na asku lub tt.
Jak zmieniłeś username, a nadal chcesz byc informowany, napisz mi o tym.
Za błędy przepraszam.
Fire stała zamrożona, mając szeroko otwarte oczy i usta rozchylone w szoku, gdy jego słowa trafiły do jej ucha i krążyły w jej umyśle. Bicie jej serca na chwilę się zatrzymało, po czym zaczęło gwałtownie wzrastać. Jej policzki i szyja płonęły z gorąca, gdy zmusiła się do obrócenia. Podniosła drżącą rękę, dotykając posiniaczonego policzka Jasona, po czym szybko zamachują się, cofnęła rękę, pozostawiając piekący ból na jego policzku.
Jason natychmiast dotknął swoją zimną dłonią swój policzek, gdy zwrócił się do niej z niedowierzaniem.-Co jest kurwa?
Odwracając się, skrzyżowała ramiona mrucząc.-Pewnie powiedziałeś to każdej dziewczynie, którą pieprzyłeś.
Jason otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale przerwał oblizując wargi.-Yeah, może.
Fire zaszydziła, krzywiąc się, gdy podszedł do niej, łapiąc jej talie. Wiła się w jego uścisku, przygotowywując do ucieczki, ale bez skutku.
-Posłuchaj mnie.-szepnął, chwytając jej brodę, tak, żeby patrzyła na niego.-Zrobiłem to wszystko przez Ciebie-.-zatrzymał się, gdy Fire chciała ponownie zaprotestować, położył palce na jej ustach.-zrobiłem to, bo chciałem o tobie zapomnieć. Odkąd Cię znalazłem, nie byłem w stanie przestać o Tobie myśleć. Byłaś w moim umyśle każdego dnia.
-Bzdura.-Fire mruknęła, odpychając jego ręce od siebie, obracając się.
Gniew narastał w żołądku Jasona, gdy on dalej mówił.-Kocham Cię, do cholery. I Kocham Cię kurwa! Zrobiłem wszystko, co się kurwa da, żeby zaprzeczyć moim uczuciom do Ciebie, ale przez to chciałem Cię jeszcze bardziej. Myślałem, że kurwa inne dziewczyny pomogą mi zapomnieć o Tobie, ale za każdym razem gdy to robiłem, widziałem Ciebie! Myślałem, że kocham się kurwa z Tobą! Nawet doszło do tego, że mówiłem do nich Twoim imieniem!-połknął gulę śliny w gardle, przed cichym kontynuowaniem-Jesteś jedyną dziewczyną, którą chcę.
Fire odwróciła się powoli twarzą do Jasona, a łzy były widoczne w jej dolnych powiekach, gdy utkwiła swoje spojrzenie w podłodze.
-Kiedy zdałem sobie sprawę, że Victor Cię zabrał, myślałem, że Cię straciłem.-pochylił podbródek, mówiąc cicho.-To uświadomiło mi, jak bardzo Cię potrzebuję i jak bardzo cię o Ciebie troszczę.
Załzawione oczy Fire uniosły się, patrząc na Jasona, gdy chwyciła rękoma tkaninę pobrudzoną krwią. Jej usta naparły łagodnie na jego, tworząc jedność, gdy ujął jej policzki w swoje szorstkie dłonie, odwzajemniając pocałunek. Żołądek Fire wypełniło stado motyli, gdy jej tętno wzrosło, podczas gdy ich usta poruszały się w synchronizowanych ruchach. Duże ręce Jasona zjechały do pasa, przyciągając jej ciało jeszcze bliżej, gdy pocałunek stawał się coraz bardziej gorący, kiedy przejechał językiem po jej dolnej wardze. Złośliwie, nie otworzyła ust. Jason warknął niemal dziecinnie, zjeżdżając na jej tyłek i ściskając go, wywołując cichy, gwałtowny wdech. Jego język prześlizgnął się przez jej rozchylone usta, rozpoczynając zmysłowy taniec wraz z jej językiem.
Smukłe palce Fire wsunęły się w brązowe włosy Jasona, ciągnąc za ich końce, gdy pocałunek stawał się bardziej gorący. Jej stopy wolno się cofały, odbierając wskazówki od Jasona, który poruszał się do przodu. Jej plecy spotkały twardą ścianę, gdy Jason wślizgnął rękę pod materiał jej bluzki, gładząc jej skórę. Pocałunek stał się bardziej namiętny, gdy ich ciała były przyciśnięte do siebie, nie zostawiając przestrzeni pomiędzy nimi. Wszystko co czuli to, potrzeba pocałunku, a ich ciała płonęły z pożądania i pasji.
-Kocham Cię.-Fire szepnęła między gorącymi pocałunkami.
-Wiem.-odezwał się Jason, przygryzając jej wargę na chwilę, po czym wrócił do całowania jej ust.-I ja kocham Ciebie.
Krew napłynęła do policzków Fire, gdy jej tętno wzrosło, na jego wypowiedziane słowa. Czuła się dziwnie, by przyznać się mu do swoich uczuć, ale wiedziała, że on czuje to samo do niej. Jej usta wykrzywiły się w uśmiechu, gdy pocałunek nadal trwał, ale Jason na chwilę oderwał się od jej warg i zaczął składać niechlujne pocałunki wzdłuż jej szczęki, zatrzymując się, aby skubnąć lekko ucho. Jej kolana osłabły, gdy jego wargi pieściły skórę pod jej uchem, zostawiając mrowienie, gdy zaczął się zniżać.
Fire szarpnęła za jego miękkie włosy, drugą ręką ściskając materiał kurtki, podczas gdy jego usta pieściły skórę pod jej szczęką. Jego pocałunki były odurzające, a place miękkie jak piórko. Jason swoimi szorstkimi, ale ciepłymi palcami pieścił jej smukłą talię, przesuwając ręką dalej pod jej bluzkę, sprawiając, że jej żołądek zaciskał się przyjemnie.
Szepnęła jego imię, gdy jęk wydostał się z jej ust, kiedy jego mokry język pieścił jej skórę, a jego wargi ssały ją łagodnie. Jego żołądek wypełniony był delikatnym mrowieniem, gdy jej głos obijał się echem w uszach. Jego ręce automatycznie przyciągnęły ja bliżej, a ich ciała były ściśnięte mocno ze sobą. Czuła szybkie walenie w piersi, kiedy lekki uśmieszek pojawił się na jej ustach.
Fire pochyliła się, a Jason oderwał usta od jej szyi, gdy ona oparła czoło na zgięciu jego szyi. Jej ręce chwyciły jego kark, ciągnąc go do uścisku. Trzymał ją mocno w talii, chowając głowę w jej ramię. Komfortowa cisza wypełniła pokój, gdy trzymali się nawzajem w objęciach.
Chwilę później ich ciała uwolniły się od siebie. Ręce Fire chwyciły ramiona Jasona, ściskając je z cichym uśmiechem. Jego chwyt stał się czuły, gdy zamknął oczy.
-Potrzebujesz prysznica.-Fire wymamrotała, śledząc oczami po jego pobrudzonej odzieży.
-Tak jak Ty.-Jason śledził delikatnie ręką jej posiniaczoną szczękę, gdy wyrzuty sumienia uderzały go w pierś.
-Idź wziąć ciepłą kąpiel.-przycisnęła delikatnie usta do jego policzka, następnie odsuwając się .-Wykąpię się po Tobie.
-Więc dlaczego nie możemy po prostu zrobić tego razem?-Jason oblizał usta.
Fire pokręciła głową, siadając na łóżku, kładąc się.-Chcę się położyć na trochę.
Jason przeczesał swoje potargane włosy, odwracając się by wejść do łazienki. Fire obróciła się, układając się wygodnie na materacu. Wcześniejsze wydarzenia przemknęły przez jej umysł, powoli zamykając oczy, gdy głos Jasona roznosił się echem w jej głowie, powodując motyle w jej brzuchu. Powoli pochłaniał ją sen. Chwilę później została podniesiona z łóżka przez parę umięśnionych ramion. Spojrzała w górę i zobaczyła, że kierują się do łazienki.
-Jase?-zmarszczyła brwi, gdy ją postawił.-Co Ty robisz?
-Bierzesz ze mną kąpiel.-uśmieszek pojawił się na jego ustach, gdy chwycił jej koszulkę.
-Nie.-jęknęła, odpychając go, gdy jej policzki stały się różowe.
-Dlaczego nie?-ujął jej twarz w dłonie, kciukami gładząc jej zaczerwienione policzki.-Nie będę patrzeć, jeśli nie chcesz.
-Jesteś świnią, Jase, wiem, że będziesz patrzył.-zaśmiała się lekko, wywracając oczami.
-Kochanie, ostatecznie mogę Cię zobaczyć nago.-zachichotał, kładąc ręce na jej talii.
-Oh na prawdę?-Fire uniosła brwi.
-Tak.-Jason mrugnął, gdy jego uśmiech urósł, przyciągając jej ciało bliżej.
-Nie sądzę.-odwróciła się, aby odjeść, ale została z powrotem przyciągnięta do klatki piersiowej Jasona.
-Chodź kochanie, to tylko niegroźna kąpiel.-pocałował lekko skórę jej policzka.
Oczy Fire spoglądały na kafelkową podłogę.-Po prostu... Wyglądam wstrętnie z tymi wszystkimi siniakami.
Jason potrząsnął głową.-Wciąż jesteś piękna.-mruknął w jej szczękę.
Podniósł rękę, trzymając jej brodę między kciukiem i palcem wskazującym, odwrócił jej twarz do siebie złączając ich usta w jedność. Jej tułów przekręcił się wraz ze swoimi nogami, przechylając się do przodu, gdy jego zachłanne usta odsunęły się na moment. Ponownie chwycił palcami jej bluzkę, podnosząc materiał, złączając ponownie usta z jej. Z cichym westchnieniem, podniosła ręcę do góry, upuszczając tkaninę na podłogę.
-Idź.-położyła ręce na jego piersi, popychając go, gdy dotarł do drzwi łazienki, a następnie popchnęła zamknięte drzwi.
Fire zdjęła pozostałe części garderoby, rzucając je na wieszak. Wsunęła stopę przez pianę w wannie, aż do ciepłej wody, w celu sprawdzenia temperatury. Powoli weszła do wanny, gdy jej mięśnie relaksowały się w wodzie. Zamknęła oczy, zanurzając głowę w wodzie. Oparzenia od liny na ramionach zapiekły ją, gdy usiadła dostosowując swoją pozycję.
-Mogę wejść?-chrapliwy głos Jasona zawołał po drugiej stronie drzwi.
-Tak.-Fire odpowiedziała niepewnie, zbierając pianę na klatkę piersiową, aby się zakryć.
Drzwi otworzyły się, a Jason wszedł w samych bokserkach. Policzki Fire oblały się rumieńcem, gdy chłopak podszedł do wanny. Przygryzając wargi, odwróciła się, gdy zsunął swoje bokserki. Zaśmiał się, kiedy wszedł do wanny, a uśmieszek nie schodził z jego twarzy. Oczy Fire patrzyły nieśmiało na ścianę, gdy zakryła swoje napięte ciało podświadomie.
-Spokojnie kochanie.-Jason odnalazł jej stopy w wodzie, pocierając je delikatnie, powodując gwałtowny wdech z jej ust.
Jej zęby nadal przygryzały dolną wargę, gdy zerknęła na niego.
-Nie wstydź się.-przesunął się do przodu, sięgając do jej talii. Wciągnął jej ciało na swoje kolana, opierając jej nogi o krawędź wanny.
Jej policzki oblały się jaśniejszym odcieniem czerwieni, gdy jego szorstka dłoń pomasowała jej nagie plecy. Jej oddech był nierówny, a gęsia skórka tworzyła się na jej skórze, gdy poczuła jego rękę na górze swojej nogi.
-Spokojnie.-Jason powtórzył jej cicho do ucha, całując je.-Kocham Cię.
Znajomy, przyjemny ból napełnił jej żołądek ponownie, sprawiając, że jej tętno przyspieszyło.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-podniosła oczy, aby spotkać jego, które były przepełnione winą.
-Ponieważ nie jestem dla Ciebie wystarczająco dobry.-odpowiedział, marszcząc brwi.
-Co masz na myśli?-zapytała, splatając swoje palce z jego.
-Jestem potworem, Fi. Zabrałem Ci wszystko. Zabiłem Twoją rodzinę. Wyrządziłem Ci tyle bólu.-wyrzuty sumienia przepełniały jego głos.
-Nie jesteś potworem.-podniosła mokrą rękę, pieszcząc jego policzek.-Jestem na Ciebie wciąż wkurzona za zabicie ich, ale to już przeszłość. Mam Ciebie, Twoją mamę, Caleba, Christine i małą Belle też. Jesteś moją rodziną.
-Przepraszam za wszystko.-przycisnął usta do jej czoła.-Nie zasługuję na Ciebie.
-Nie mów tak.-podążyła rękę do jego włosów.
-Ale-
-Ciii.-Fire położyła palce na jego pulchnych wargach, dziobiąc lekko jego usta.
Kolejny gorący pocałunek rozpoczął się, złączając ich usta w jedność. Czuli znajome wstrząsy elektryczne z ich ust, gdy każdy gram adoracji był odczuwalny w pocałunku. Żołądek Fire napełniony był motylami, gdy ręka Jasona jechała po jej udzie, do talii, ściskając jej piersi, a gwałtowny wdech uciekł z jej ust.
-Wszystko w Tobie jest tak cholernie doskonałe.-wychrypiał w jej ciało, zostawiając mokre pocałunki na linii jej szczęki.
Jej place zanurzone były w jego złotych włosach, a miękkie jęki i nierówne oddechy były słyszalne w pomieszczeniu. Jego gorący język, sunął zmysłowo wzdłuż jej szyi, ssąc ją delikatnie, gdy jego ręka masowała jej pierś, zdobywając jęk w postaci jego imienia. Kontynuował swoje działania w dół jej obojczyka, delektując się głosem Fire.
-Kocham Cię.-podniósł głowę, całując ją w usta.
-Pokaż mi.-wymamrotała, odpychając jego usta.
-Hm?
-Kochaj się ze mną.
-Jesteś pewna?
Fire skinęła głową, śledząc palcami jego szczękę.
Oblizał szybko usta, dając jej buziaka, mówiąc-Chodźmy.
Fire podniosła się z niego, wychodząc z wanny. Chwyciła ręcznik z wieszaka obok zlewu, owijając go wokół mokrego ciała. Usłyszała łagodny chichot, gdy para wilgotnych ramion chwyciła mocno jej talię, a pulchne usta całowały czule skórę pod jej uchem. W jej brzuchu roiło się od motyli, gdy poczuła gorąc na policzkach, wychodząc razem z łazienki.
Jason obkręcił Fire tak, że stała teraz twarzą do niego, atakując gorączkowo jej wargi. Zrobił krok do przodu, unosząc jej ciało, gdy jej nogi uderzyły o łóżko, położył jej ciało na materac. Jego gorący język wsunął się między jej wargi, badając jej podniebienie, skanując każdy centymetr, aż w końcu ich języki połączyły się w zmysłowym tańcu. Chwycił białą tkaninę, która dzieliła go do ciała Fire, zdejmując ją, ukazując ją tylko i wyłącznie dla niego. Temperatura w pomieszczeniu wzrosła dziesięciokrotnie, gdy opuszki jego palców badały jej skórę, liżąc ją.
Fire wplotła palce w jego włosy, zagryzając dolną wargę. Jason pocałował ostatni raz jej skórę, po czym pieścił skórę jej szczęki po raz kolejny. Prześcieradło przykro dwa ciała pełne żądzy, gdy ssał jej szyję powodując u niej jęki w postaci jego imienia, które spowodowały, że jego penis urósł i usztywnił się. Przycisnął usta do zaczerwionego śladu na ciele, zjeżdżając w dół. Jego ciepłe dłonie chwyciły jej piersi, ugniatając je lekko, zdobywając tym więcej jęków, kiedy delektował się jej głosem, mówiącym jego imię.
Gorący język Jasona lizał jej obojczyk, otrzymując westchnięcie od Fire. Jej ciało zaczęło drżeć, przez gorące oddechy Jasona, gdy pocałował miejsce między jej piersiami. Rozkoszowała się jego dotykiem, łapiąc głęboki oddech, gdy język chłopaka obwinął się wokół sutka prawej piersi, a jego szorstkie palce pieściły drugą pierś. Chwyciła ręcznik, który leżał po jej ciałem, wyginając plecy w łuk, gdy Jason zaczął delikatnie ssać jej sutka, kiedy niewyraźne przekleństwa wydostawały się z jej ust.
Uszy Jasona delektowały się każdym jękiem i warknięciem, które dawała mu Fire. Uwielbiał to uczucie, że jego czyny sprawiały jej przyjemność.
Żądza ognia rozpaliła ich, gdy nakręcali siebie nawzajem.
Uczucie przyjemności wstrząsnęło ciałem Fire, gdy jej umysł był skupiony na czynach chłopaka. Z trudem łapała oddech, gdy Jason odsunął się od jej klatki piersiowej, podnosząc się, składając jeden pocałunek na jej wargach, przed ponownym obniżeniem się, pozostawiając miękkie pocałunki w dół jej płaskiego brzucha, który napełniony był motylami.
-Poczekaj aż poczujesz to, kochanie.-Jason mówił w jej skórę, gdy jego szorstkie dłonie głaskały jej uda.
Twarz Fire oblała się rumieńcem, próbując złączyć nogi, żeby się zasłonić.
-Nie ukrywaj się.-Jason szepnął, jeżdżąc palcami w górę po wewnętrznej stronie jej uda.-Jesteś taka piękna.-pogłaskał jej obolałe ciało, naciskając palcem wskazującym, zdobywając gwałtowny wdech dziewczyny.
Przejechał łapczywie językiem po wargach, gdy patrzył na wijącą się dziewczynę, którą kochał, czując, że jego penis stał się jeszcze bardziej twardszy, gdy fala przyjemności przechodziła przez nią. Jego oczy płonęły z pożądania, gdy włożył w nią jeden palec, a potem kolejny, poruszając nimi w tą i z powrotem, powodując, że jej ciało się napięło. Zagryzł dolną wargę, zakręcając palcami, uderzając w doskonały punkt, wysyłając Fire na wyższy poziom rozkoszy, gdy wygięła plecy w łuk. Jego palce ocierały się o jej ścianki, zdesperowane, żeby dać jej przyjemność i udowodnić swoją miłość. Jego szczęka zacisnęła się słysząc jej co raz głośniejsze dźwięki, gdy wołanie jego imienia, było jak piękna melodia.
Powoli, wysunął swoje palce, mówiąc łagodnie, gdy jego głowa zsunęła się niżej.-Spodoba Ci się to, Fi.
Fire nabrała gwałtownie powietrza, gdy jego usta złożyły delikatny pocałunek na jej cipce. Pot spływał w dół jej świątyni, gdy jej ciało dygotało. Jej umysł został przeniesiony na zupełnie inną planetę, gdzie Jason sprawiał jej przyjemność. Jej biodra podskoczyły do góry, gdy spotkały się z ustami chłopaka, kiedy jego język wślizgnął się do środka jej ciała. Żołądek Fire skręcił się przyjemnie, czując rozkosz, która przejęła kontrolę nad jej ciałem. Zanim mogła osiągnąć swój szczyt, Jason cofnął się, siadając powoli.
Odwrócił się do krawędzi łóżka, sięgając do kieszeni dżinsów, które leżały na podłodze, wsuwając rękę i wyciągając mały, zapakowany przedmiot. Fire przełknęła gulę w gardle, a jej oddech stał się ciężki i nierówny, gdy patrzyła jak chłopak rozerwał opakowanie. Jej policzki płonęły, a oczy rozszerzyły, gdy założył prezerwatywę na swojego grubego penisa, pokrywając go gumą. Wykrzywiła usta, zaciskając je z niepokojem, gdy zbliżył się do niej, całując jej czoło.
-Na pewno tego chcesz, kochanie?-musnął kciukiem jej policzek, pieszcząc jej siniaka z miłością.
Skinęła głową, opierając drżące dłonie na jego karku, gdy złożył ciepły pocałunek na jej ustach, wywołując stado motyli w jej brzuchu.
-Kocham Cię, Sapphire.-cmoknął ponownie jej usta.
-Też Cię kocham, Jason.-złożyła mały pocałunek na czubku jego nosa, gdy uśmiech uformował się na jej twarzy.
Zwilżył wargi, wchodząc w nią ostrożnie, marszcząc lekko brwi, gdy Fire dyszała gwałtownie, krzywiąc się z bólu. Jego penis pocierał się o jej wewnętrzną barierę, jak ostry nóż tnący ciało.
-Przepraszam kochanie. Zaraz będziesz czuć się dobrze.-otarł łzy, które uciekły z jej oczu, opierając czoło o jej, gdy jej palce wbiły się w jego ramiona. Wszedł głębiej i zaczął się poruszać, zdesperowany, aby uwolnić ją od bólu. Jego biodra wolno kołysały się do jej, gdy chrząknął cicho.-Jesteś tak cholernie ciasna.
Bół nadal męczył Fire, ale zaczął znikać, gdy delikatne pchnięcia Jasona, sprawiły, że poczuła się lepiej. Jej gryzmas zmienił się w jęki i gwałtowne oddechy rozkoszy. Palce Jasona zakręciły się, chwytając mocno prześcieradło, gdy jego biodra poruszały się w przód i w tył, kiedy ciche warknięcia przedostawały się przez jego zaciśnięte zęby. Świat wokół nich zniknął, nie pozostawiając nic, oprócz ich, którzy płonęli pożądaniem i namiętnością.
-Jesteś taka doskonała.-głowa Jasona zanurzyła się w zgięciu szyi Fire, pozostawiając ślady ciepłych pocałunków, gdy jego pchnięcia stały się szybsze i bardziej szorstkie, wiedząc, że Fire poczuła przyjemność, którą chciał jej dać.
Jej zęby chwyciły dolną wargę, zagryzając ją mocno, gdy poczuła fale ekstazy przepływającą przez jej ciało. Cichy pomruk opuścił wargi Jasona, gdy jej paznokcie wbiły się w skórę jego pleców, pozostawiając widoczne ślady na ciele, gdy głośno wyjęczała jego imię.
Żołądek Jasona zacisnął się, gdy chwycił jej lewą nogę i obwinął ją wokół swojego pasa, trzymając drugą, pozwalając mu dojść do miejsca, które doprowadziło Fire na krawędź.
-Krzycz moje imię kochanie, niech każdy wie, że jesteś moja.-sapał ciężko do jej ucha, gdy poczuł, że zbliża się ku swojemu celu.
Dzikie tornado przeszło przez ciało Fire, płonące uczucie powróciło, tym razem eksplodując, gdy wstrząsy przeszły przez jej ciało, kiedy osiągnęła swój szczyt, słuchając poprzednich poleceń Jasona. Melodyjny krzyk wywołał swój punkt kulminacyjny, wywołując jęk z jego strony, kiedy uwolnił swoją całą miłość do gumy, którą pokryty był jego członek.
______________________________________
Jason
-Kurwa.-zakląłem pod nosem, kiedy doszedłem po raz trzeci tej nocy.
Wolno, wyszedłem z niej, kładąc się obok dziewczyny, z którą właśnie się kochałem. Ściągnąłem gumę ze swojego chuja, rzucając ją do kosza obok nocnego stolika. Przewracając się na drugi bok, obwinąłem swoje ramiona wokół talii Fire, przyciągając jej nagie ciało bliżej siebie. Szczery uśmiech rozprzestrzenił się na mojej twarzy, kiedy przycisnąłem swoje usta do jej po raz setny tej nocy. Sięgając ręką w dół, chwyciłem prześcieradło, okrywając nas. Fire schowała swoją czerwoną twarz w zgięcie mojej szyi, gdy usłyszałem jej chichot.
-Co?-zaśmiałem się, przeczesując jej luźne kosmyki brązowych włosów, chowając je za ucho.
-Ja po prostu... Naprawdę Cię kocham.-westchnęła, wywołując mrowienie na mojej skórze, gdy złożyła pocałunek na moim ramieniu.
Chwyciłem ją drugą ręką i podciągnąłem do góry. Prowadziłem swoje koniuszki palców w dół jej kręgosłupa, gdy gęsia skórka pojawiła się na jej miodowej skórze. Patrzyłem na nią z uwielbieniem, na jej doskonałe ciało.
W pokoju panowała cisza, gdy miękkie pocałunki zostały skradzione, a lekkie dotyki jak piórko zostały dane. Wszystko było idealne. Kochałem ją. Powinienem jej to powiedzieć od początku. Raniłem ją, ale teraz jest lepiej gdy zna prawdę. Nie powinienem od niej uciekać. Kochałem ją przez cały czas.
Delikatna dłoń Fire pogłaskała mnie po policzku, gdy jej podbródek spoczywał na mojej piersi. Pochyliłem się od jej dotyku, umieszczając pocałunek na jej dłoni. Jej palce dotknęły moich ust. Pochyliła głowę, kładąc się obok mojej twarzy, gdy przeczesałem palcami jej długie włosy. Zamknęła oczy, zapadając w sen. Cmoknąłem czubek jej głowy, zaciskając ramiona wokół jej ciała. Moje powieki opadły, wciągając mnie do morza snu, gdy zapadłem w głęboki sen z dziewczyną, którą kochałem, w moich ramionach.
_____________________________________
Jezu co za akcja kjngjhkajeqhj chyba wszyscy na nią czekali hahhaha
Tego się chyba nie spodziewaliście, że tak szybko to się potoczy, co?
Jak myślicie, będzie im dane dalsze spokojne życie, czy przewidujecie jakąś drame? Piszcie w komentarzach!
Dziękuje bardzo za te słowa otuchy na asku i w komentarzach pod poprzednim rozdziałem. Jesteście na prawdę kochani. Kocham Was!
******
Pytania? http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz byc informowany to pisz na asku lub tt.
Jak zmieniłeś username, a nadal chcesz byc informowany, napisz mi o tym.
Za błędy przepraszam.
Jeśli czytasz to skomentuj :)
04 listopada, 2013
Twenty-seven: Saved
Notka pod rozdziałem :))
NO NAME POV Było słychać dźwięk klaksonów kiedy czarny samochód pędził po jezdni, omijając pozostałe auta. Szczęka Jasona była napięta, ściskał rękom z całych sił kierownicę, a brwi miał zciągnięte ze wściekłości. Sięgnął po telefon do tylnej kieszeni, wyjeżdżając na pustą ulicę, spowolnił, wybierając dobrze znany numer.
Po kilku sygnałach w słuchawce odezwał się znajomy głos- Halo?
-Caleb, to ja-mruknął, przyciskając słuchawkę do ucha, kiedy drugą ręką trzymał kierownicę.- zrób dla mnie przysługę i wróć do domu. Zaopiekuj się moją mama, ja jadę do Anaheim'a.
-Jest trzecia w nocy, bro, dlaczego teraz jedziesz do Anaheima?-zapytał zdezorientowany.
-Victor.-syknął, jego knykcie pobielły kiedy ścisnął jeszcze mocniej kierownicę.-Zabrał moją dziewczynę, man, jestem gotowy odstrzelić jego pierdoloną głowę.
-Twoją dziewczynę?- zachichotał z rozbawieniem.- Fire?
-Ona nie jest moją dziewczyną, ale.. słuchaj, to nie kurwa czas na to. Zrób mi przysługę, dla mojej mamy.-Jason zakończył rozmowę, rzucając telefon na siedzenię obok niego, biorąc kierownicę w oby dwie dłonie, przyśpieszając.-Lepiej by ta suka mnie nie okłamała-mruknął.
Oświetlił jeszcze bardziej drogę mijając palmy, zdesperownany by osiągnąć swój cel. Jego brwi były nadal zwężone w furi i niecierpliwości, jego szczęka była nadal napięta, jego dłonie zaczęły się pocić, kiedy trzyał z całych sił kierownicę. Czuł ukłucie w sercu wściekłości i adrenalinę, wyobrażając sobie jakie przerażające rzeczy Victor wyżądza Fire. Bał się, że ją zabije.
Lęk wypełnił jego brzuch, sprawiając, że musiał zapalić papierosa. Dym papierosowy uspokoił go nieco, kiedy jechał w zdłuż drogi do Anaheia uratować dziewczynę, o której myślał cały dzień, nacisnął na pedał gazu mocniej, przyśpieszając.
-Nadchodzę, Fi.
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
-Cholera.- warknął pod nosem, spoglądając na znajomy mu dom.
Wysoki, ciemnowłosy mężczyzna stał przed drzwiami piwnicy, pilnując ich. Jason zacisnął szczękę, szukając sposobu by zbliżyć się do mężczyzny. Podniósł z ziemi kamien, najpierw podrzucił go i załapał, a potem z całej siły rzucił w głowę strażnika.
-Co jest kurwa?-syknął, przyciskając dłoń do głowy. Nie miał aż tyle siły by go znokautować.
Strażnik odwrócił się, szedł w stronę rogu gdzie stał Jason, a pod jego ciężkimi butami było słychać szelest liści. Jason drgnął kiedy mężczyzna sięgnął po broń. Pod wpływem impulsu wyszedł zza rogu, uderzając pięścią w brzuch mężczyzny, uderzając go drugi raz. Złapał mężczyznę za rzuchwy wykręcając jego głowę w bok tak, że jego bezwałdne już ciało upadało na ziemie.
Ominął martwe ciało, kierując się w stronę piwnicy, tak by nie narobić przy tym zbyt wielu hałasu. Wiedział, że Victor trzyma tam Fire. Wszedł cicho do środka.
-Ugh co za smród.-mruknął czując obrzydliwy odór.
Rozglądał się uważnie po ciemny pomieszczeniu, zatrzymał się natychmiast kiedy zobaczył na krześle związaną małą postać.
Serce Jasona przyśpieszyło, a jego żołądek się wykręcił. Przełknął gulę i ruszył w stronę dziewczyny.
-Fi-szepnął, kiedy ich wzrok się spotkał.
Przyłożył dłoń do mokrych od łez policzków Fire, w jej oczach było widać ból i cierpienie. Pot pojawił się na jej czole. Siniaki były widoczne na jej twarzy i szyji. Taśma pokrywała jej usta, tłumiąc głos. Oblizał usta, złapał za taśmę zrywając ją od razu, powodując krzyk dziewczyny.
-Przepraszam.-mruknął, poczuł się winny. -Tak mi przykro.-potarł kciukami zaczerwienione miejsca.
Trzymał jej twarz w dłoniach, pocałował ją krótko, ale czule.
-Nigdy nie powinien Cię zostawić.-musnął powoli jej usta.
Jego głowa odwróciła się kiedy usłyszał głos mężczyzny.-Czy to nie słodkie?
Zacisnął mocno zęby, kiedy przesunął dłoń do tylnej kieszeniu spodni.
-Wygląda, że McCann jest tutaj by się zabawić.-głupkowaty uśmieszek pojawił się na twarzy Victora, unisósł pistolet, gotów by strzelić.
Jason zacisnął szczękę, gdy jego palce dotknęły zimnego metalu, wyciągając przedmiot z tylnej kieszeni. Zrobił jeden krok do tyłu, spotykając nogi Fire, wsuwając element do jej spoconej dłoni, ściskając ją delikatnie.
Victor wsunął rękę do kieszeni, kiedy podszedł bliżej -Było nam tak dobrze, dopóki się nie zjawiłeś.
-Przykro mi, że musiałem przeszkodzić, Vic, ale jestem tutaj dla swojej dziewczyny.-Jason zrobił krok do przodu, zwijając palce w pięści.
Oczy Fire odwróciły się od dwóch mężczyzn i spojrzała na mały scyzoryk w jej dłoni, wysuwając ostrze na zewnątrz z jej kciukiem. Zakręcając ręką z powrotem, przetarła ostrzem grube liny, które przywiązywały ją do krzesła, powoli przecinając spleciony materiał. Pot spływał w dół jej ciepłego czoła i szyi, oddychała ciężko, ponieważ naciągnięte liny miażdżyły jej klatkę piersiową. Ból kuł jej ciało, gdy kontynuowała przecinanie lin, podczas gdy Jason i Victor rozmawiali, patrząc na siebie gniewnie.
Uczucie przyprawiające ją o mdłości wrzało w niej, gdy głodne oczy Victora spotkały się z jej i uśmiechnął się chytrze, po chwili wracając do Jasona.
-Oh, Twoja dziewczyna?-Victor roześmiał się, jad był słyszalny w jego głosie.-Ostatnim razem jak sprawdzałem, byłeś w klubie ze striptizem. Nie jesteś za bardzo lojalny wobec swojej dziewczyny, wiesz?
-To nie ma nic wspólnego z tym.-Jason syknął przez zaciśnięte zęby-To jest między nami.
-Ona jest Twoją największą słabością, McCann.-Victor wycelował pistolet w jego klatkę piersiową, przesuwając palec po spuście, gotowy do strzału.
Z niskim pomrukiem, Jason skoczył do przodu, unikając pocisku, który był w niego wycelowany, jego pięść spotkała nagi żołądek Victora, popychając go do najbliższej ściany. Karmelowe oczy Jasona pociemniały z wściekłości i nienawiści, uderzając wielokrotnie pięścią policzek Victora, nie będąc w stanie kontrolować swojego gniewu. Następnie chwycił jego nadgarstek, uderzając nim o ścianę, powodując wypuszczenie broni z ręki Victora. Chłopak* uniósł swoje kolano, wyrzucając nogę do przodu, siadając na Jasonie. Victor skoczył do przodu, ściskając swoimi szorstkimi dłońmi gardło Jasona, przyciskając go do ściany. Jason chwycił duże ręce Victora, próbując je podważyć, gdy on mocniej zacisnął swój chwyt. Płuca Jasona krzyczały z rozpaczy o powietrze, gdy powoli świat wokół niego znikał.
-Przestań, proszę!-miękki krzyk rozbrzmiał w piwnicy.
Obydwaj spojrzeli w kierunku głosu, aby zobaczyć Fire i świeże łzy wylewające się z jej oczu. Jason poczuł mocne ukucie w sercu, powoli przerywając jego walczenie.
-Nie chcesz bym go zabił? Po tym wszystkim co Ci zrobił?-Victor splunął, gdy jej głowa opadła, a łzy kapały na kolana.-Zabrał Ci wszystko, Ty głupia suko!
Fire podniosła głowę, jej załzawione oczy spotkały Jasona, wstając rzuciła się do pistoletu, który leżał na podłodze w ich pobliżu, powtarzając raz jeszcze-Kocham go.-przechyliła głowę w lewo, w kierunku pistoletu.
Wargi Jasona zacisnęły się, gdy zrozumiał jej ruchy, unosząc nogę, uderzając w krocze Victora, gdy zachichotał, uwalniając Jasona-Kurwa!
Po kolejnym kopnięciu, Jason rzucił się stronę pistoletu, schylając się, chwycił broń, podchodząc do Victora, który jedynie potrząsnął głową.
-Baw się w piekle, Vic.-Jason położył palec na spuście, gdy znajomy kobiecy głos zawołał za nim.
-Nie sądzę, McCann.-odwrócił się, zauważając długie kręcone włosy i błękitne włosy.
-Casey?-zmarszczył brwi, gdy zobaczył, że dziewczyna trzyma w dłoni własną broń.
Casey zaśmiała się cicho, przechylając głowę z uśmiechem na jej pulchnych ustach.-Na prawdę myślałeś, że jestem taka głupia, by Cię pragnąć?
Jason zacisnął szczękę, gdy został uwięziony między Casey i Victorem, niepewny, jaki będzie następny ruch. Jego oczy odnalazły Fire, a na jej twarzy był widoczny ból i gryzmas, a jego męczyło poczucie winy.
-No dalej.-Fire syknęła cicho, nierówno oddychając, gdy kontynuowała cięcie liny, kiedy rozbrzmiał trzask.
Wydostała się z pułapki, udając się w kierunku Casey, wywracając ją na ziemie. Próbowała wyrwać broń z jej ręki, gdy otrzymała pięścią w policzek. Fire zacisnęła zęby w furii, gdy wróciła do ataku. Zwinęła rękę w pięść i wymierzyła ją w nos Casey, słysząc pękanie jej kości. Podniosła się z dala od niej, sięgając po broń, gdy została popchnięta na ziemie.
-Głupia suka!-Casey krzyknęła zaciskając rękę na swoim uszkodzonym nosie.
Fire podnosząc nogę, podcięła Casey, powodując, że ta upadła na podłogę, a następnie chwyciła broń leżącą obok niej. Wstała, wycelowała bronią i impulsywnie strzeliła w klatkę piersiową Casey.
Jason i Victor zamarli na chwilę, spoglądając na Fire i Casey. Fire stała z szeroko otwartymi oczami, trzymając w ręce pistolet. Wciągnęła gwałtownie powietrze, gdy wpatrywała się teraz w martwe ciało Casey, upuszczając broń.
Victor wykorzystał okazję, gdy Jason stał sztywno, powalając go na ziemie i rzucił się do oszołomionej dziewczyny, zabierając od niej broń, tym samym ściskając jej gardło. Jason wstał natychmiast, podnosząc swój pistolet.
-Rzuć broń, albo ona zginie.-Victor zagroził, przyciskając lufę pistoletu do klatki piersiowej ognia, gdy zadowolony uśmiech pojawił się na jego zakrwawionych wargach.
-Zostaw ją!-Jason warknął, zaciskając pięści.
-Najpierw rzuć broń, dzieciaku.
-Ostrzegam Cię, pozwól jej odejść.
-Albo co?
-Nie zawaham się Cię zabić, McKnight.
-Myślisz, że się Ciebie boję? Ty tylko gadasz, dzieciaku.
Jason zacisnął szczękę w furii. Fire zwinęła się w chwycie Victora, zdesperowana, aby się wydostać. Jason połknął gulę w gardle, próbując złapać kontakt wzorowy z dziewczyną. Rzuciła mu poszkodowane spojrzenie, gdy jego wzrok złapał jej oczy. Ręka Jasona wolno opadała, luzując chwyt wokół broni, pozwalając dyndać jej wokół jego palca wskazującego. Podniósł swoją stopę do góry, po czym postawił ją z powrotem na ziemi. Fire przestała się ruszać, rozumiejąc jego przesłanie. Przesunęła się jeszcze raz, podnosząc nogę, a następnie uderzając go z powrotem w stopę, naciskając na nią z całej siły, szybko się cofnęła, gdy strzał z broni rozległ się echem po piwnicy.
-Mała suka.-Victor chrząknął, padając na kolana, gdy chwycił się za bok.
Jason zrobił krok w przód, kopiąc Victora z powrotem na ziemie, gdy wycelował broń w kierunku jego nagiej klatki piersiowej.
-To jeszcze nie koniec, McCann.-Victor syknął, gdy krew wyciekała z rogu jego cienkich warg.
-Oh, myślę, że jest.-Jason mruknął, wypluwając miedziany smak z ust, zanim nacisnął na spust, pocisk opuścił z hukiem pistolet, i dotarł do serca Victora. Piorunując wzrokiem po nieprzytomnym ciele, Jason rzucił broń na podłogę, obracając się do Fire, która stała w zamrożonej pozycji. Jej ciemne oczy, zerkały na Jasona, który podszeł bliżej, pełen niepokoju przyglądał się jej.
-Wszystko w porządku?-wyszeptał, kładąc swoje zakrwawione ręce na jej policzkach.
-Jest okej.-Fire splunęła, a strach, gniew i smutek buzował w niej, gdy odepchnęła jego ręce.
-Chodźmy stąd, zanim reszta przyjdzie.-Jason wziął ją za rękę, wychodząc z piwnicy i udając się do samochodu.
Fire usiadła w milczeniu na miejscu pasażera, przejeżdżając lekko koniuszkami palca po śladach, które zostawiła lina, gdy łzy zapiekły w jej oczach na wspomnienia o wcześniejszych wydarzeniach. Wzdrygnęła się, gdy ciepła ręka dotknęła skóry jej uda, dając czuły nacisk. Jej oczy spotkały wzrok Jasona, który był przepełniony winą i żalem. Wolno zabrał swoją rękę, kładąc ją na kierownicy.
Zwilżając swoje wargi, Jason przekręcił kluczyki, uruchamiając samochód, zaczynając jechać w kierunku domu. Przez całą drogę milczeli. Jason poprawił się w fotelu, gdy zacisnął szczękę, próbując zignorować rwący ból w ciele. Następnie odwrócił się, aby zaparkować auto w pobliżu motelu.
-Dlaczego tu jesteśmy?-Fire wymamrotała, gdy Jason wyjął kluczyki.
-Potrzebujesz odpoczynku, a ja nie mogę tak kurwa prowadzić.-skinął na swoje posiniaczone i pokrwawione ciało.
-Mogę spać tutaj.-Fire szepnęła, odwracając się, gdy Jason wyszedł z samochodu.
-Nie, nie będziesz.-szarpnął jej drzwi, podnosząc jej skulone ciało w ramiona.
-Puść mnie.-Fire mruknęła, odpychając się od jego klatki piersiowej.
-Uspokój się.-Jason mruknął, wchodząc do głównego budynku, zastając pustą recepcję.-Wygląda na to, że nie ma tu nikogo.-posadził dziewczynę na biurko i sięgnął ręką po klucze.
Chwycił klucz najbliższego pokoju, a następnie postawił dziewczynę na ziemie, biorąc jej dłoń i ciągnąc w stronę pokoju. Otworzył drzwi, prowadząc dziewczynę, włączając światło. Po ciuchu zamknął drzwi, wsuwając ręce do kieszeni, gdy rozglądał się po pokoju. Jego wzrok zatrzymał się na Fire, która siedziała na łóżku, a wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju.
Podszedł, chwytając jej brodę, odwracając jej twarz do siebie, gdy przejechał palcem po siniakach wzdłuż jej szczęki. Zjechał powoli palcami na posiniaczoną szyję, zatrzymując się na chwilę-Przepraszam.-pogładził ostrożnie oparzenia od lin na skórze jej ramion.
Fire odsunęła jego rękę, patrząc w dół na swoje kolana. Jason uniósł jej podbródek po raz kolejny-On Cię... nie zgwałcił, prawda?
-Jakby Cię to obchodziło.-Fire prychnęła, odwracając się.
-Obchodzi bardziej niż myślisz.
-Nie prawda. Powinieneś pozwolić Victorowi mnie zabić.
-Gdyby mnie to nie obchodziło, nie przyszedł bym po Ciebie.
-Jeśli by Ci to obchodziło, nie zostawiłbyś mnie wtedy. Obiecałeś mnie chronić, ale wygląda na to, że seks jest dla Ciebie ważniejszy.-Fire wstała z łóżka, przechodząc na drugą stronę pokoju z założonymi rękoma.
-Czy to jest na prawdę to, o co jesteś zła?-Jason wstał i podszedł tam gdzie stała.
-To jeden z powodów.-mruknęła.-Czy to prawda? Zabiłeś Erica i Amy?
Jason chciał coś powiedzieć, ale słowa ugrzęzły mu w gardle, zaciskając wargi razem. Po kilku chwilach wahania, przemówił-Nie wiedziałem, że to byli Twoi rodzice.
-Więc Victor mówił prawdę?-Fire odwróciła się twarzą do niego.-Jak mogłeś?
-Oni nie byli Twoimi rodzicami.-Jason wywrócił swoimi miodowymi oczami.
-Oni mnie wychowali, byliśmy rodziną.-łzy zebrały się w dolnych powiekach Fire.-A mój wujek też? Zabiłeś go za moimi plecami i mnie okłamałeś?
-Ja-Jason zaczął, wzdychając gdy szukał w głowie odpowiedzi.
-Dlaczego, Jase?
-On zabił mojego brata.
-Czy to wszystko co chcesz? Zemsty?
Jason nie dał żadnej odpowiedzi, marszcząc brwi w gryzmasie. Potem wymamrotał-Kiedyś tak.
Fire pokręciła głową, szydząc-Jasne.-syknęła ironicznie.-I obiecałeś chronić mnie przed Victorem, ale spójrz na mnie. Wpychasz swojego chuja codziennie do innej dziewczyny, w całym kurwa Riverside i to jest najważniejsze dla Ciebie?
-Oczywiście, że nie.-Jason warknął.
-Dlaczego to robisz?-Fire ciągnęła dalej, podchodząc do niego.
-Przez Ciebie.-powiedział cichym głosem.
Fire wydała z siebie jęk frustracji, posyłając Jasonowi niedowierzające spojrzenie.-Kurwa po raz kolejny! Winisz mnie za wszystko! Co mam z tym zrobić? Jestem tak cholernie irytująca, czy coś, że trzeba się wymykać co noc i wciskać kutasa gdziekolwiek, a potem wracać i być takim dupkiem? Wiesz co? Wiesz jak bardzo mi na Tobie zależy, a robisz takie gówno za moimi plecami. I cholernie Cię kocham, -zatrzymała się, ocierając policzki przed kontynowaniem-Wiesz co? Po prostu to zostawmy. Mam dosyć tego gówna i Twoich kłamstw.
Fire wyminęła Jasona, aby wyjść z pokoju, gdy on chwycił ją za łokieć, wysyłając piekący ból przez jej ramie.
-Nie.-Jason mruknął zamykając oczy na kilka sekund, zanim
coś powiedział, słowa Fire krążyły mu po głowie.
-Kocham Cię.
_______________________________________________________________
*chodziło tutaj o Victora, ale chciałam uniknąć powtórzeń.
O JEZUS MARIA kjnsjfnmjernkjhnjkfd akcja troche jest i powiedział jej w koncu, że ją KOCHA!
Jak myslicie jak Fire na to zareaguje? Piszcie w komentarzach!
Wiem, że rozdział miał być już dawno, ale miałam swoje problemy. Nie muszę się Wam tłumaczyć. Dla Was jest chyba tylko ważne to, że tłumacze, a moje uczucia macie w dupie :) Wchodząc na aska z dobrym humorem, zobaczyłam hejty, które nie były związane z nowym rozdziałem czy coś, tylko z moją osobą. 'Jesteś żałosna','Zawodzisz nas','Nie nadajesz się do tłumaczenia'. Momentalnie zrobiło mi się przykro. Jestem tylko człowiekiem, który też ma czasami wszystkiego dosyć. Skoro jestem taka zła, to może poszukajcie kogoś innego, hmm?
Zero wdzięczności, z e r o :)) ((nie mówię tutaj o wszystkich, ale do tych 'hejterów'))
_________
Trochę tłumaczyła @CCskyex i troche ja.
Pytania: http://ask.fm/teoitlumaczenie
Jeśli chcesz być informowany to napisz na asku lub na tt.
Jeśli czytasz to skomentuj :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)